Zdjęcia z podróży: Trójmiasto

Znajomi łapali się za głowę, gdy powiedziałam, że wybieram się w samotną podróż nad polskie morze. Dla nich to było totalne szaleństwo. Ja z kolei z zawziętością chciałam zrealizować ten plan tylko po to, żeby udowodnić samej sobie (no dobra – im też), że mogę.

Odrzuciłam myśli o luksusach. Powiedziałam sobie:

Słuchaj Fru -> zero antyalergicznej pościeli z bio-bawełny, nie myśl nawet o bezglutenowym żarciu na pierzynce z czegoś na czym – jak sądzę – połamiesz język próbując wymówić nazwę, powiedz stop kosmetykom bez parabenów! Totalna rewolta maj dir!

I tak właśnie zarezerwowałam łóżko w 8 osobowym pokoju w jednym z gdańskich hosteli i bilety na pędolino. Sponsorem tej wyprawy był Vifon i jego wyśmienity złoty kurczak, a także kanapki zawinięte w pergamin.

Pełna obaw wyruszyłam na pierwsze samotne wakacje.

Ze słuchawkami w uszach i dobrą książką w ręce usadowiłam się w wygodnym Pędolino. Podróż z Krakowa do Gdańska zajęła mi tylko 5,5 godziny. Nie wiem czy pamiętacie te czasy gdy pokonanie tej samej trasy zajmowało 2 razy więcej czasu? Ja pamiętam bardzo dobrze. Turkoczący pociąg, banda kolonistów biegająca po korytarzu i wystawiająca głowy za okna, charakterystyczny zapach kolei i to uczucie, jeszcze parę godzin później. Wiecie o co mi chodzi?

Targ Drzewny, przy którym miałam się zatrzymać, był w odległości spacerowej od dworca Gdańsk Główny. Dystans piechura dzielił mnie również od Rybackiego i Długiego Pobrzeża biegnących tuż nad Motławą.

To był mój pierwszy raz w hostelu więc stresowałam się jak fix. Najbardziej obawiałam się współlokatorów i poziomu hałasu. Miałam dużo szczęścia w nieszczęściu. Wieczorem zepsuł się zamek magnetyczny do mojego pokoju więc dokwaterowano do mnie zaledwie jedną osobę – na oko 60 latkę, której praktycznie nie widywałam. Można więc rzec, że miałam jedynkę z prywatną łazienką. Żyć nie umierać! Yeah.

Gdańsk w obiektywie

Nie lubię chodzić utartymi ścieżkami. Stronię od zwiedzania nowych miejsc z przewodnikiem w ręce. Jestem typem włóczykija, który lubi czasem zgubić się w obcym mieście. Gubienie się następuje spontanicznie. Mam słabą orientację w terenie i nie zawsze wiem gdzie północ, a gdzie południe. Nie oznacza to jednak, że nie mam określonego planu. Otóż spisuję w kajecie wszystkie „must see” – do których koniecznie chcę dotrzeć bo wiem / mam przeczucie, że znajdę w nich coś magicznego.

Trójmiejskie „must see” były wybrane ze względu na walory fotograficzne z praktycznie zerową podbudową rysu historycznego. Wstyd się przyznać? Phi. Jestem zwyczajną babką. Nie zawsze muszę tryskać elokwencją czasem wystarczy to, że chłonę otaczający mnie świat zmysłami wzroku, węchu i słuchu.

Gdańsk [zdjęcia]

Gdańsk - Góra Gradowa [zdjęcia]

Gdańsk, Marina [zdjęcia]

Europejskie Centrum Solidarności [zdjęcia]

Gdańsk [zdjęcia]

Park Oliwski [zdjęcia]

Gdańsk [zdjęcia]

Gdańsk, Plaża Stogi [zdjęcia]

Gdańsk [zdjęcia]

Gdańsk, Kanał Raduni [zdjęcia]

Gdańsk, Kanał Raduni [zdjęcia]

Gdańsk, Góra Gradowa [zdjęcia]

Gdańsk, Plaża Stogi [zdjęcia]

Odrobina Sopotu

Do Sopotu nie zapałałam bezgraniczną miłością w związku z czym zdjęć nie dużo. Słownie: dwa.

Sopot, Molo [zdjęcia]

Sopot, Molo [zdjęcia]

Gdynia – ujęła mnie za serce!

Gdynia Orłowo [zdjęcia]

Gdynia [zdjęcia]

Gdynia Orłowo [zdjęcia]

Gdynia Orłowo [zdjęcia]

Gdynia Orłowo [zdjęcia]

Gdynia [zdjęcia]

Gdynia [zdjęcia]

Gdynia [zdjęcia]

Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?

  1. Co do tych trans-polskich przejazdów – to faktycznie nie jest wcale odległa historia. Kilka lat temu tłukłem się w grudniu z Cieszyna do Katowic, wagony rzęziły jak lądujący Sojuz, śnieg wpadał do przedziałów przez niedomknięte drzwi, w środku zimno, że nosy odmarzały. A w Katowicach zobaczyłem identyczny, zardzewiały pociąg z napisem „Gdańsk” i czasem przejazdu ponad 12h…

  2. Gratulacje, że się odważyłaś pojechać sama! 🙂 Moja pierwsza podróż solo była do Albanii, też się trochę stresowałam ale chyba jednak mniej niż Ty tutaj opisujesz. 😀 A potem mi się tak spodobało, że głównie tak jeżdżę. 🙂 A do Gdańska jadę w przyszłym tygodniu. Ten hostel Twój spoko? Poleciłabyś? Bo muszę też coś zarezerwować. 😀

  3. Kiedyś (dawno temu) też bym nie przypuszczał że można samemu jechać nad Bałtyk, tymczasem jutro uderzam w pojedynkę do Mongolii. Nic tylko patrzeć jaka sama polecisz do Chin. Powodzenia!

    PS Bardzo tęskni mi się za Polską, więc Twoje zdjęcia obejrzałem z nutką nostalgii. Dziękuję!

    1. Już i dalsze samotne wycieczki zaliczałam 🙂 Co prawda na razie tylko po Europie ale cieszą pewnie tak samo jak te bardzo dalekie 🙂

  4. Piękna ta nasza Polska. A Bałtyk jest naprawdę fotogeniczny, szkoda tylko, że taki zimny, a pogoda nad nim niepewna. Jako wodny zmarzluch wybieram jednak kraje, gdzie latem temperatury są naprawdę wakacyjne, a warunki nieco bardziej pewne niż u nas w kraju. Niemniej Trójmiasto naprawdę jest świetne. A motorówka w kształcie samochodu – mistrz. Chociaż mnie kiedyś zachwycił rower wodny w kształcie łabędzia 😉

    1. Już to gdzieś pisałam ale się powtórzę. Ja mam wrodzoną skłonność do kochania miejsc niestabilnych pogodowo 🙂 Podczas gdy znajomi wybierają się na wakacje do słonecznych Włoch, Bułgarii czy Chorwacji ja za cel obrałam sobie Niderlandy ;P

  5. Zawsze z przyjemnością wracam do Trójmiasta 🙂 Uwielbiam Stare Miasto w Gdańsku, spacery po plaży w Sopocie, a przede wszystkim Gdynię Orłowo. W ubiegłym roku spędzaliśmy Sylwestra w Trójmieście i nawet przy minus 15 stopni Trójmiasto miało niesamowity urok!

    1. Ja uwielbiam ulicę Mariacką w Gdańsku,Orłowo rzecz jasna ale też kocham lekko przemysłowe Stogi 🙂 Mam plan wybrać się do zimowego Trójmiasta na przymusowym urlopie, który pewnie będzie w styczniu 🙂

  6. No przyznaję, że odczarowałaś mi Gdynię trochę dzięki tym zdjęciom. Po tych okolicach, które widziałam sama, jakoś nie bardzo mi się podobało, ale teraz widzę, ile straciłam. 🙂 Więc chyba czeka mnie ponowna wizyta tam, żebym mogła zobaczyć więcej. Swoją drogą, też chciałam zawsze pojechać gdzieś sama, skoro już wszystkie moje koleżanki posiadają swe „drugie połówki” do podróżowania. Jakoś jednak brakło mi odwagi. 😉

  7. przepiękne zdjęcia cudowne opisy,zakochałam się w Twoim Blogu.Dzięki Tobie poznaję kawał Twojej historii osobistej i piękne , prześliczne miejsca w których bywasz .Jesteś wielka.Dzięki za podróż po Trójmieście .Jestem zauroczona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *