Postanowiłam, że postanowię

Gdybym była uczestnikiem Wyścigu o Najwięcej Zrealizowanych Postanowień Noworocznych z pewnością biegłabym w ogonie. Nie dlatego, że generalnie biegam tylko, jeśli ktoś mnie goni. Bez znaczenia jest również fakt, że pewnie zgubiłabym się na ostatniej prostej. Ja po prostu nigdy nic na nowy rok nie postanowiłam! 

→ Dobra zmiana?


Ten rok był dziwny. Gdyby na jednej szali położyć wszystkie pozytywne chwile, a na drugiej smutki nie umiałabym określić, która z nich jest cięższa. Choć pisanie o niepowodzeniach nie jest popularne, ja odważę się oświadczyć: najprawdopodobniej ten rok był dla mnie **ujowy.  Zafundował mi wiele zmian. Jedne wynikały z moich świadomych decycji, inne były wynikiem działania osób trzecich, a pozostałe efektem prac mojego wewnętrznego sabotażysty. I choć na 99% było do kitu – nie żałuję.

Podnosisz brew pewnie, usta wyginasz w szyderczym grymasie, a w głowie kołacze Ci jeno ta jedna myśl:

Zdurniała do reszty dziewczyna…

Być może. Czuję jednak w środeczku, że wszystkie te porażki i smutki przypomniały mi jaka jestem silna. Były motorem do ustalenia planu naprawczego dla zbolałej duszy. Dzięki nim zrobiłam tatuaż, zapisałam się na angielski, poszłam na pierwsze spotkanie Krakowskich Igersów. One też motywują mnie do tego, żeby dla kolejnego roku ułożyć checklistę. Skręcę z niej mocną i wytrzymałą linkę asekuracyjną, która przyda się podczas kolejnych życiowych zawieruch, potknięć i przełomowych decyzji. Bo przecież w 2018 roku też takie będą!

→ Dla duszy


Zawsze powtarzam, że świat dzieje się za rogiem, a wszystkie zakamarki, szczyty i zamki czekają, aż je zdobędę. Chciałabym, żeby 2018 rok nie tylko obfitował w nowe destynacje, ciekawe historie i zamknięte w prostokątnych kadrach obrazy. Co zaskakuje mnie samą, chciałabym wyruszyć na podbój świata z kompanami u boku. Nie wiem tylko, czy uda mi się znaleźć kogoś, kto przetrwa setną zmianę obiektywu i dwusetną koncepcję kadru 😉

W tym roku pojawiły się w mojej głowie jasno określone marzenia podróżnicze. Jest ich więcej, niż czasu jaki mogę podświęcić na życie w drodze. Poza tym – o zgrozo – mój portfel wciąż nie jest przepastny i nadal nie zdobyłam sadzonki Drzwa Monetarnego. Musiałam więc wybrać zaledwie kilka: #szok #smutek #niedowierzenie #szukamkompana

  1. SPÓŹNIONY NOWY ROK W HOLANDII 01.
  2. PORTO + AVEIRO + BRAGA – 04.
  3. EDYNBURG .06
  4. WRZOSOWISKA W DE HOGE VELUWE 08.
  5. ROWEROWA WYPRAWA PO TEXEL 08.
  6. STRASBOURG 10.
  7. ŚNIEŻNY GRUDZIEŃ W SZWECJI 12.

→ Dla umysłu


W mijającym roku pokochałam naukę języków obcych. Wakacje spędziłam na intensywnym kursie języka angielskiego. Olga nauczyła mnie – zresztą, myślę nas wszystkich – że nauka języka może być swietną zabawą, a moja grupa była najlepsza na świecie! Mam zamiar wciąż rozwijać swoje zdolności i być może zacznę pisać również po angielsku. Na początku pewnie nieśmiało, koślawo i z błędami 😉
  1. JĘZYK ANGIELSKI
  2. FOTOGRAFIA PORTRETOWA

Wciąż powtarzam, że nie mam zdolności do fotorafowania ludzi. To ciekawe, bo nigdy nie próbowałam. W tym roku poszukam możliwości uczestnictwa w warsztatach fotografii portretowej. Chciałabym też znaleźć grupę osób, z którymi będę mogła wyjechać z pizdu z aparatem i statywem. Trzaskać zdjęcia i świetnie się bawić.

→ Dla ciała


Nie będzie zaskoczeniem jeśli powiem, że chcę kolejny tatuaż 😉 Mam pomysł na wzór, mam wymarzonego tatuatora. Nie mam tylko kasy i ustalonego terminu…

Zoptymalizuję też swoje codzienne zakupy. Po pierwsze jeszcze mocniej skupię się na tym, żeby nie marnować jedzenia. Po drugie, będę pamiętać o samodzielnym przygotowywaniu zdowych posiłków.

  1. TATTOO
  2. JESZCZE LEPSZE ZAKUPY

 


Wciąż uczę się, żeby nie ustawiać poprzeczki za wysoko. Choć od dziecka mam skłonności do wymagania od siebie za dużo i nadmiernego besztania za porażki to głęboko wierzę, że te postanowienia jestem w stanie ziścić 🙂 Mimo wszystko proszę o kciuki!

Zdjęcie nagłówkowe: splitshire.com
O autorce
Fru
Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?
Join to Instagram