Ten, który zaczął się koszmarnie

No to fru

Minął. Rok, który zaczął się koszmarnie. Zostawił po sobie wyraźną bruzdę wyżłobioną przez pierwsze miesiące. Pozostawił posmak wyzwań; miękkie słowa ludzi, dzięki którym Gdańsk zaczął pachnieć jak dom; tysiące suchych żartów i rozmów które pozwalają mi po prostu być sobą.

Słono

Kilka miesięcy zaciskałam zęby. Trzymałam rozpacz na uwięzi, żeby nie wypłynęła morzem słonych łez. Patrzyłam prosto w twarz ludzkiej niskości nie mogąc znaleźć odpowiedzi na pytanie: dlaczego?

Minęło dwanaście miesięcy, a odpowiedź wciąż jest tajemnicą. Wiem za to po co. Codzienność wypełniła otucha. Tchnęli ją dobrzy i mądrzy ludzie. Ci, dzięki którym Gdańsk zaczyna być domem.

Słodko

Ta seria niefortunnych zdarzeń pchnęła mnie na drogę pełną głazów, ostrych grani i rwących potoków. Wiesz, taką, którą wspinasz się klnąc na czym świat stoi. O której trudach zapominasz za każdym razem, gdy doścignie Cię zapach jodeł.

Pół roku temu po raz pierwszy poleciałam do ukochanego miasta, by stawić czoła nowym wyzwaniom. Amsterdam na wiele tygodni stał się dla mnie drugim domem. Mglistym, pachnącym kawą i brzęczącym powszedniością. Osiągniętym celem.

Amsterdam - zwiedzanie
Amsterdam - zwiedzanie

Umami

Gdzie jesteś? – o to najczęściej pytali bliscy. Codzienność kumulowała się między chmurami, a obrotami pralki. Choć zmęczenie piekło w oczy czuję satysfakcję. Spędziłam rok w drodze. Czwarty.

Zamykam go ze spokojem. Wiem, że choć na mapie coraz więcej pinezek, w nowych miejscach wzruszenie wciąż odbiera mi mowę. Doceniam to, że mogę doświadczać, smakować nowych potraw i wsłuchiwać się w brzmienie obcych języków. Uśmiecham się do ludzi i do siebie – to się liczy.

Hamburg - co zobaczyć
Irlandia Klify Moheru
Malmo co zobaczyć
Sztokholm - jarmark bożonarodzeniowy

ICHOT, czy warto
Kopenhaga

Zdjęcie nagłówkowe: Daria Shevtsova

No to fru na Facebooka!

Będzie mi szalenie miło, jeśli  dołączysz do mojej społeczności na Facebooku.

Zaktualizowany

Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *