Strach (przed lataniem) ma wielkie oczy

Boisz się latać samolotem? Strach wyciska z Ciebie kałużę łez i wygrywa kakofoniczną melodię na zębach? Na samą myśl bledniesz i zniżasz się do parteru w karkołomnym omdleniu? Spoko, ja też zmagałam się z nim przez wiele lat.

 

→ Czy tylko ja boję się latać?


Choć pewnie wydaje Ci się, że tylko Ty jesteś cykorem i boisz się latać – sprawa wygląda inaczej. Spróbuj wyobrazić sobie, że siedzisz w sali kinowej na premierze kolejnej części Strażników Galaktyki. Razem z Tobą siedzi 100 geeków zaopatrzonych w pokaźne paczki popcornu. Wyglądają na pewnych siebie i odważnych. Po bloku reklamowym przed ekranem pojawia się stewardessa i dwóch poważnie wyglądających jegomości w białych kitlach. Zamiast kojących nutek Hooked on a Feeling w głośnikach rozlega się komunikat, że oto zostaliście wybrani do eksperymentu. Za 10 minut pilot włączy silniki, a wy wzlecicie  w przestworza i tam właśnie oddacie się kinematograficznej uciesze. Myślisz sobie:

 

O borze iglasty, #najgorzej!

 

Możesz być pewien, że podobne myśli właśnie galopują przez umysły wielu z Twoich towarzyszy podnosząc obfite tumany kurzu. Za parę sekund razem z 29 innymi osobami zaczniesz paniczną ucieczkę z sali kinowej. Badania mówią bowiem, że aż 30% dorosłych boi się latać! Oczywiście strach ten ma różną intensywność i różne podłoże. No ale jednak → #bracia_w_niedoli

→  Skąd u diaska bierze się strach przed lataniem?


Na pewno nie raz spotkałeś się uniwersalnym pocieszeniem, które ma być remedium na Twój strach:

 

Nie bój się! Statystycznie więcej ludzi ginie na drogach niż w katastrofach lotniczych! – czy ta świadomość kiedykolwiek Ci pomogła? No, mnie też nie 😉

 

Dzieje się tak, ponieważ awiofobia – jak każda fobia – należy do lęków irracjonalnych. To po pierwsze. Po drugie strach przed lataniem ma różne podłoże i często ma niewiele wspólnego z bezpieczeństwem podczas podróży. Czego więc boimy się w podniebnych wojażach?

U wielu dyskomfort powoduje perspektywa paru godzin w blaszanej puszce i utraty wolności osobistej. Innych przeraża dystans między samolotem a ziemią. Jeszcze innym słabo robi się na myśl, że samolot chlupnie do oceanu albo oberwie od Zeusa piorunem. Mój strach związany był z kolei ze złym samopoczuciem i utratą wolności. Po prostu bałam się, że znów źle się poczuję i nie będę mogła wysiąść 😉

jak pokonać strach przed lataniemAutor: Johan z Schipholu

→ Magdalena kontra samolot


Po raz pierwszy do samolotu wsiadłam bez strachu. Statki powietrzne lubiłam od dawna i nie przepuściłam żadnego z krakowskich pikników lotniczych. Zaskoczył mnie tylko pokład samolotu tak różny od klasy biznes widywanej na szklanym ekranie. Mimo to, bez lęku usiadłam w jednym z foteli podekscytowana podniebną przygodą.

Boeing ociężale wtoczył się na pas startowy i uruchomił silniki. To były pierwsze sekundy koszmaru. Mój błędnik dosłownie oszalał. Nie mogłam skupić wzroku w jednym punkcie, litery instrukcji bezpieczeństwa podskakiwały jak szalone ciągnąc za sobą tęczowe języczki. Odczuwalne przeciążenie było dla mnie tak silne, że nie mogłam zaczerpnąć powietrza i oddychanie sprawiało mi ogromne trudności.

Nim oddałam się w pełni przerażeniu, zapytałam czy mój towarzysz podróży czuje się podobnie. Przecząca odpowiedź podkręciła panikę. Każdy skręt, zmiana wysokości czy niewielka turbulencja powodowały, że moje serce próbowało wyskoczyć przez gardło, a ja zaczynałam się po prostu dusić. Obsługa pomagała mi jak mogła: podawali wodę, wachlowali 😉 i kładli zimne okłady na kark. Choć pod koniec lotu udało się opanować sytuację to i tak w Bolonii czekała na mnie karetka pogotowia. Całe szczęście jej pomoc nie była już potrzebna.

jak pokonać strach przed lataniem

→ Czy jest na to recepta?


Strach przed lataniem jest bardzo dużym ograniczeniem. Dzięki podniebnej lokomocji świat kurczy się, a Ty możesz wybrać się gdziekolwiek zechcesz. Jeśli się boisz, sam sobie odbierasz tą możliwość. U mnie na szczęście rozsądek wygrał i bliska omdlenia wsiadłam na pokład po raz kolejny. Z każdym kolejnym lotem czułam się pewniej choć nie oznacza to, że dobrze. Opowiem Ci teraz, o tym co mi pomogło w pokonaniu fizycznych słabości i lęku przed lataniem. Pamiętaj jednak, że to co działa u mnie niekoniecznie pomoże i Tobie.

 

  • Liczy się miejsce! Jeśli masz taką możliwość wybierz miejsce przy oknie znajdujące się nad skrzydłem samolotu. W tym miejscu najmniej odczujesz turbulencje.
  • Jeśli nie masz lęku wysokości koniecznie wyglądaj przez okno! Patrz na skrzydło podczas startu, lądowania i manewrów wykonywanych przez samolot. Płat nośny – jak podpowiada mi słownik synonimów – jest doskonałym punktem odniesienia i łagodzi dyskomfort ze strony ludzkiego żyroskopu czyli błędnika.
  • Jeśli podczas lotu dręczą się kłopoty natury neurologicznej koniecznie przejdź się do lekarza i poproś o receptę na witaminę B1, która pomaga złagodzić objawy związane z zaburzeniami równowagi. Oczywiście taką wycieczkę musisz odbyć odpowiednio wcześnie, aby kuracja zdążyła zadziałać. (Skonsultuj się z lekarzem! Nie łykaj na własną rękę bo Cię znajdę i nakopię do pupy!)
  • Przed wylotem zrezygnuj z kawy, krótko parzonej herbaty i papierochów. Czyli wszystkiego, co niepotrzebnie podniesie Ci ciśnienie 😉
  • Zanim wsiądziesz do stalowego ptaszyska zjedz lekki posiłek. LEKKI! Zero golonek, kotletów schabowych i pizzy. Pomoże Ci to uniknąć mdłości.
  • Wpakuj do bagażu podręcznego paczkę zielonych orbitów. Podczas startu i lądowania żuj jak ta lama. Czyli intensywnie! Nie tylko odświeżą oddech, ale też pomogą Ci w wyrównywaniu ciśnienia.
  •  Pyka Ci w uchu? Wypróbuj manewr Valsalvy. Nabierz powietrza, zatkaj nos i spróbuj wydmuchać powietrze przez uszy 😉
  • Mów do mnie! – tak powiedz osobie siedzącej obok Ciebie. Niech mówi do Ciebie podczas startu, lądowania i w tych momentach kiedy czujesz, że strach rośnie. Pozwól sobie też na bycie bezczelnym i nie odpowiadaj. To serio pomaga 🙂 Metodę tą zastosowałam na koleżance, która bała się latać bardziej ode mnie. Mówiłam do niej, gdy sama czułam się nie teges. Od tamtej pory się nie boję 😉
  • Zadbaj o dopływ powietrza. Odkręć maksymalnie nawiew wentylacji i skieruj wprost na siebie. Jeśli sąsiadom to nie przeszkadza, ich dmuchawki również możesz poustawiać w swoim kierunku.
O autorce
Fru
Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?
  • Fajnie, że dzielisz się Magda tym doświadczeniem, bo mam wrażenie, że często pokazujemy naszym czytelnikom tylko same piękne i przyjemne strony podróżowania. A przecież wielu z nas ma i takie doświadczenia z pokonywaniem własnych słabości, które mogą być zachętą dla innych, aby stawiali czoła własnym 🙂

    • Fru

      W Internecie wszyscy jesteśmy odważni, pewni siebie i szczęśliwi 🙂 Zupełnie nieświadomie kreujemy taki obraz, a jest właśnie tak jak mówisz – wielu z nas ma słabości, lęki i niepowodzenia za sobą. Od czasu do czasu trzeba odkryć je przed światem i dodać otuchy innym 🙂

  • Nigdy nie miałam leku przed lataaniem, ale czasem zdarza mi się mieć zwroty głowy w czasie wznoszenia i podchodzenia do ładowania. W takich krytycznych momentach pomaga mi jedynie pochylenie siè do przodu i przeczekanie tego momenty z głowa na kolanach. Nie wiem czy jest jakis inny sposób na te niezbyt miłe karuzele.

    • Mnie na zawroty głowy pomaga patrzenie na skrzydło samolotu 🙂 Taki punkt odniesienia to dla błędnika zbawienny sygnał, że wszystko jest okej.

  • Ola

    Latam samolotem odkąd byłam dzieckiem. Nigdy za tym nie przepadałam. Kiedyś to był strach taki ogólny, potem miałam problemy z ciśnieniem w uszach i lękiem napawało mnie każde lądowanie. Teraz po prostu wiem, że jeśli chcę gdzieś dalej pozwiedzać no to muszę niestety wsiąść do samolotu. I ta chęć podróży jest silniejsza niż strach 😉 Ale przeżyłam już dwa razy odejście na drugi krąg, oraz takie turbulencje że myślałam że już nigdy nie wsiądę do samolotu 😉 No ale następny miałam za godzinę i po prostu musiałam 😉

    • Olu, bo to chyba jest najważniejsze, żeby chęć do przekroczenia swoich granic (nawet tych malutkich) była silniejsza niż strach 🙂

  • Dobrze, że o tym piszesz, bo dla niektórych to naprawdę ciężki kawałek chleba taki lot samolotem… Staram się to rozumieć, bo ja też się stresuję przed każdym lotem (słynne „reisefieber”), ale nie jest to strach, który by mnie paraliżował czy przez który bym zupełnie rezygnowała z latania.
    Mój sposób na udany lot jest taki: zaraz po starcie zaczynam akcje „ziewanie”, a potem zapadam w drzemkę haha 🙂 Często żartuję,że byłaby ze mnie fatalna stewardessa, tylko bym spała (chociaż pewnie to kwestia przyzwyczajenia do zmian ciśnienia itd.)

    P.S. czyli to czego Tata mnie nauczył jeszcze jak byłam mała i zatykały mi się uszy przy zamykaniu szyby w aucie to manewr Valsalvy… Człowiek uczy się przez całe życie! 🙂

    • Antonina, ja coraz mniej panikuję 🙂 Już nawet mnie nie rusza brak wydrukowanej karty pokładowej czy międzylądowanie. I lubię w podróżach to podróżowanie – taka jestem dziwna 😛

  • Także miałem dużo obaw przed pierwszym lotem, choć od dzieciństwa pasjonuję się lotnictwem i jeśli tylko mogę to odwiedzam każde pokazy lotnicze, na których mogę się pojawić. Moje wątpliwości zniknęły gdy tylko samolot ruszył z płyty postojowej w kierunku pasa startowego. 😉

    • Ja sobie marzę skrycie o pikniku w Radomiu 😀

      • Będzie w tym roku choć pierwotnie plan był by zrobić rok przerwy i przenieść wszystko na 2018. Tak by połączyć z uroczystymi obchodami 100-lecia Polskich Sił Powietrznych. Niestety najbardziej renomowane na świecie „firmy” pokazujące się na niebie mają grafik często szczelnie wypełniony na kilka lat do przodu. Przez zamieszanie i dosyć długą niepewność co do Airshow 2017 obawiam się, że najlepsze zespoły takie jak Baltic Bees, Frecce Tricolori, Patrouille de France, Patrouille Suisse, Red Arrows się nie pojawią, nie mówiąc już o niektórych pokazach solo w wykonaniu maszyn wielozadaniowych.

        • Baltic Bees miałam okazję podziwiać w Krakowie choć podejrzewam że pszczoły pokazały ledwie ułamek możliwości. Ze względu na położenie lotniska wśród budynków mieszkalnych nie wszystko da się pokazać.

  • Ja akurat latać się nie boję, mimo notorycznego oglądania programu na National Geographic pt. „Katastrofa w przestworzach”. Nie mam dużego doświadczenia z lataniem, ale prawda jest taka, że dużo większe szanse ma się na wzięcie udziału w wypadku samochodowym, niż lotniczym. I tego się zasadniczo trzymam.

    • Ha, używasz moja droga klasycznego pocieszacza 😉 Ja absolutnie nie bałam się, że gruchniemy o ziemię. Mój strach wiązał się z chorobą lokomocyjną w samolocie i niemożliwością ewakuacji 😉

  • KasiaN

    Nie bój się! Statystycznie więcej ludzi ginie na drogach niż w katastrofach lotniczych! – To właśnie sprawia, że ja się nie boję, a wręcz uwielbiam:)

    • O borze iglasty! I w koło macieju powtarza się ten sam wątek – zresztą poruszony w tym wpisie – argument „więcej ludzi ginie na drogach niż w katastrofach lotniczych” nie działa 😛 Serio, serio. Ja się katastrofy lotniczej nigdy nie bałam 😉

  • Ciekawy poradnik i być może pomoże niejednej osobie. Ja osobiście latać uwielbiam i mam je we krwi. Chora byłam tylko podczas 3. lotu, dawno dawno temu. Kiedys sie nawet na temat tej milosci rozpisalam 🙂 pozdrawiam!

  • Swoj strach przed lataniem przezwyciezylam dwukrotnie, zmusil mnie do tego moj szef, ktory zadecydowal, ze cala firma lecimy do Holandii samolotem. Boje sie latac, w momencie, kiedy wpadlismy w jakies perturbacje pomyslalam sobie, ze to juz koniec. To dziwne, bo mam fanstastyczne wspomnienia z lotu, miejsce przy oknie i zachwyt chmurami. Ale za to od tamtej podrozy, a bylo to jakies 10 lat temu juz nigdy wiecej nie wsiadlam do samolotu. Nie musialam. Podrozuje samochodem. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Ja cieszę się, że udało mi się pokonać strach bo dzięki temu świat stał się dla mnie dostępny i dzięki temu np. wypad do Hiszpanii na weekend jest w zasięgu ręki 🙂

  • Ama Ndra

    Ja nie boję się latać, wręcz kocham 🙂

  • Ja problemu z lataniem nie mam, aczkolwiek nie powiem – jak już lecę to po głowie mi krążą różne myśli (często te czarne). Mój największy problem związany jest z uszami – jako dziecko potrafiłam z bólu płakać wniebogłosy. Teraz – już jako 26 letnia kobieta – dalej mam z tym problem. Raz większy, raz mniejszy (nie wiem od czego to zależy), ale mam. Przy starcie i lądowaniu żelki, gumy i tak dalej są w pogotowiu, żeby tylko przełykać jak najwięcej śliny. Aczkolwiek nie zawsze to pomaga… Swoja drogą – kiedyś, gdy miałam lekką traumę (bo poprzedni lot w kwestii uszu należał do najgorszych) przekopywałam internety w poszukiwaniu rad. Z tego co wiem – niespecjalnie jest na to sposób, ale z tego co kojarzę pomysł „Nabierz powietrza, zatkaj nos i spróbuj wydmuchać powietrze przez uszy” nie jest zbyt dobry, bo cośtam złego może się zdarzyć. Wiem, że mało konkretnie :P, ale to było już kilka lat temu i nie potrafię sobie przypomnieć co i jak. A mój tata to jeszcze inny przypadek – od razu po zajęciu miejsca zamawia alkohol 🙂
    PS. Bardzo fajny wpis, przynajmniej człowiek może zobaczyć, że nie jest sam 🙂

    • Kurczę, powiem Ci, że akurat manewr Valsalvy polecił mi lekarz. To jedna z popularniejszych metod wyrównywania ciśnienia w uchu środkowym i jest też sstosowana w diagnostyce medycznej… Ale sama nie jestem lekarzem więc jedyne co mogę to zaufać specjaliście 😉 A propos żelków i gum to po ostatnim locie chwaliłam się wszystkim, że wystartowałam i wylądowałam bez tego wspomagania 😛

      • O widzisz, to muszę zgłębić temat. Może coś źle zapamiętałam 🙂

  • Dorota Adam

    Nigdy nie latałam i póki co nie mam zamiaru. Zawsze znajduję wymówki, a jeżdżę na tyle blisko, że mogę jeździć autem 🙂

    • But why? Nie ciągnie Cię do odległych krain, do których samolotem dotrzesz w kilka godzin, a samochodem tłukłabyś się kilkadziesiąt?

      • Dorota Adam

        wcale mnie nie ciągnie 😉

  • Jeszcze nigdy nie latałam samolotem, ale często się zastanawiam jak to u mnie będzie z tym strachem. Zapamiętam tak na wszelki wypadek Twoje wskazówki, chociaż mam nadzieję, że nie będę musiała z nich korzystać. Ale warto o nich wiedziec, bo nie wiadomo jak tez beda reagowac wlasnie nasi wspoltowarzysze. 🙂

    • To trzymam kciuki żeby a) pierwszy lot odbył się niebawem b) żeby przebiegł pomyślnie 😀

  • ja się nigdy nie bałem latania 😉 w czasie 1. lotu (Katowice – Sharm el Sheikh, jak dla mnie już dosyć dawno temu) tuż przed startem pomyślałem, że „nie może być tak źle” i… od tego czasu bardzo to polubiłem, widok z samolotu na wyspy Grecji, Turcję i rozświetlone miasta Bałkanów (+ jeszcze wschód słońca nad chmurami i Karpaty widziane od góry) był naprawdę super! /nie wiedzieć czemu, nie zrobiłem zdjęcia 🙁 /

    i od tego czasu przez cały lot mam aparat w pogotowiu 🙂 generalnie lubię latać, nie mam z tym jakiegoś dużego doświadczenia, ale jednak loty są fajną rzeczą!

    • Szymon, ja mam dokładnie to samo. Trzymam aparat w pogotowiu i wyglądam przez okno non stop żeby nic nie przegapić 😉

  • Evi

    Nie boję się latać, tak ogólnie. Nie lubię tego robić, a jednak … mam za sobą 154 loty. I mam stracha podczas turbulencji, ale mam za sobą wielokrotnie oglądane odcinki Katastrof w przestworzach i jakimś cudem to mnie uspokaja 😛

    • Evi, nieźle. Jesteś chyba pierwszą osobą, którą Katastrofy w Przestworzach uspokajają 😛

  • Na szczęście nigdy nie miałam z tym problemu 🙂 Może przed pierwszym lotem, ale to uczucie, kiedy samolot startuje jest jednym z najlepszych w czasie całej podróży 🙂 Uwielbiam to!

    • Dla mnie start był największym koszmarem 😉 Teraz jeszcze dokucza mi niewielki niepokój ale niebawem będę przy każdym starcie piszczeć z radości 😉

  • Na szczęście nie mam problemu z lataniem. Natomiast znam osoby, które się tego panicznie boją. I współczuje im bo to niesamowite przeżycia.

    • Ja oddycham z ulgą, że ten problem jest już za mną 🙂 Podróżowanie samolotem jest świetne!

  • ja uwielbiam latać, ale moja mama boi się panicznie. myślę, że to przez filmy katastroficzne, których się naoglądała 😛

    • A leciała kiedyś samolotem? Niektórzy specjaliści uważają, że najlepiej leczyć strach tym czego się boimy. Choć nie wiem czy można im wierzyć. Mnie to brzydko pachnie homeopatią 😛

      • tak, czasem lata i niestety za każdym razem kiepsko to znosi 🙁

  • Dee Lukasik

    Niesamowite, że wsiadłaś do samolotu po raz drugi! Jesteś wielka, że przełamałaś strach. I dobrze, że jest łatwiej. U mnie jest proces odwrotny, z jakiegoś powodu, po setkach lotów zaczynam czuć się niepewnie w samolocie. Staram się spać lub czytać to wtedy mi przechodzi.
    Tak sobie jeszcze pomyslałam, że pewnie się spotkałyśmy w Krakowie na jednym z pikników lotniczych, bo też byłam tam wielokrotnie.

    • Dorota, mam nadzieję, że ta niepewność przejdzie i znów będziesz mogła cieszyć się w pełni z podniebnych wycieczek 🙂 No i może na tegorocznym pikniku uda nam się na siebie trafić!

  • Pamiętam mój pierwszy lot. Koleżanki, z którymi akurat wtedy wylatywałam na Erasmusa były lekko przerażone, a ja podekscytowana jak nie wiem. Wszystko było takie nowe, ciekawe. Całą podróż zniosłam na szczęście naprawdę dobrze, obyło się bez przykrych niespodzianek i dlatego może teraz nie boję się latać. Ale różne sytuacje miałam w trakcie późniejszych lotów – włącznie z poderwanym w ostatniej chwili samolotem, który już miał dotknąć pasa, ale „zdmuchnął” go niesamowicie silny podmuch wiatru… Takiej ciszy w samolocie jak po tej sytuacji nigdy nie zaznałam. Ale i tak kocham podróże i uwielbiam latać 🙂

    • Po cichutku zazdroszczę, że pierwsza podniebna podróż w Twoim przypadku poszła jak po maśle 🙂 Wiele bym dała żeby cofnąć czas i lepiej przygotować się do tego mojego pierwszego lotu i zaliczyć ekscytację, a nie histerię 😉