Obudziłam się ze złego snu odrobinę za późno. Tuż po trzydziestce. Po blisko dekadzie w związku z jednym człowiekiem w ciągu tygodnia (z niemałą pomocą przyjaciół) stanęłam na własnych nogach. Co prawda trzęsących się w kolanach i uginających pod ciężarem zdarzeń ale swoich własnych.   Po kolejnym tygodniu stałam w...