Z KLM w przestworzach [Poradnik]


O tym, że podniebne podróże nie należały do moich ulubionych pisałam wcześniej więc na pierwszy samotny lot przygotowałam się bardzo dokładnie. Scrollowałam Internety do ostatniej strony. Sen z powiek spędzało mi wiele pytań. Co mogę zabrać w bagażu podręcznym? Jak wygląda bezobsługowa odprawa w maszynach na Schiphol? Co powinnam uczynić jeśli zgubię bagaż lub samą siebie? Albo jeśli w stresie zostawię coś w tej strasznej, niebieskiej machinie?

Jak już wspominałam swoje bilety do Amsterdamu kupowałam w wysokiej gorączce więc nie w pełni świadoma tego co robię. Gładko przeklikałam system rezerwacji i uszczęśliwiona przeczytałam komunikat, że proces przebiegł pomyślnie. Na podany adres e-mail otrzymałam e-bilet, potwierdzenie rezerwacji i założenia konta oraz garść informacji na temat zaplanowanego lotu. Pięknie i prosto! W teorii. W praktyce Magdalena otrzymała plakietkę „niepełnosprytny pasażer”. Co gorsza tytuł ten został oznaczony w systemie KLM’u i wieść o tym, że nie jestem tak błyskotliwa jak udaję, obiegła Europę.

Abyś i Ty nie otrzymał tego kompromitującego odznaczenia (i żebyś miał o kilka mniej strachów) przygotowałam garść porad na bazie moich subiektywnych doświadczeń.  Obiecuję, że będzie krótki (za plecami chowając skrzyżowane palce). Jeśli jednak będziecie mieć dodatkowe pytania -piszcie śmiało. Postaram się odpowiedzieć.


Tam i z powrotem czyli podróż z Krakowa do Amsterdamu na pokładzie samolotu linii KLM

Dokąd polecieć? Oto jest pytanie

Każdą podniebną wycieczkę rozpoczynamy w podobny sposób – od wyboru miejsca, w którym chcemy się znaleźć. Serwis internetowy królewskich linii domyślnie planuje wycieczkę tam i z powrotem. Jednak jeśli w Twojej głowie właśnie kiełkuje myśl: „Rzucam wszystko w pierony i lecę do Honolulu”, możesz wybrać lot w jedną stronę. Osobiście najbardziej przypadła mi do gustu opcja trzecia – podróż złożona. Co jest w niej fajnego? Ano to, że w ramach ceny przelotu np. z Krakowa do Londynu mogę zrobić darmową przerwę na zwiedzenie Amsterdamu 🙂 Miałam plan skorzystać z tej opcji podczas tegorocznych wakacji.

Rezerwacja biletów KLM


 Umiesz liczyć? Licz na zniżki

Wielu z nas – samotnych podróżników – planując eskapadę liczy każdy grosz. Nie od dziś wiadomo, że poza sezonem jest taniej. Ma to swoje plusy i minusy. Nie każdy bowiem lubi włóczyć się po ulicach podczas śnieżnej zawieruchy czy brodzić po kostki w deszczówce. Drugą opcją są oczywiście tanie linie lotnicze, ale te ograniczają nas w wyborze destynacji. Trzecią możliwością jest rezerwacja biletu z odpowiednim, paromiesięcznym wyprzedzeniem.

Szukając lotu do Amsterdamu policzyłam wszystkie koszty związane z przelotem z Polski do Holandii. Pod rozwagę wzięłam między innymi takie połączenia:

  • Ryanair z Katowic do Eindhovem + NS,
  • Ryanair z Katowic do Dortmundu + Flixbus,
  • bezpośrednie połączenie Kraków-Amsterdam LOT,
  • bezpośrednie połączenie Kraków-Amsterdam KLM.

Jak to ja utworzyłam arkusz w excelu… Poza kosztami lotów, bagażu i dodatkowych dojazdów wzięłam pod uwagę także koszy alternatywne takie jak czas stracony w podróży czy stopień skomplikowania logistyki. Dla mnie najbardziej opłacalną opcją na styczeń był KLM. Za same loty w obie strony zapłaciłam 439 zł. To nie dużo jak za ten – bądź co bądź – popularny i drogi kierunek.

Parę dni temu kupiłam bilety (tak, znowu! nie czepiaj się marudo!) do Amsterdamu. Lecę za 5 miesięcy czyli trafię idealnie w sezon turystyczny. Udało mi się złapać cenową okazję – 553 zł w obie strony.

KLM pomaga takim spryciarzom jak ja udostępniając na swojej stronie WWW funkcję która:

  • umożliwia wyszukanie lotów do wybranego lotniska wybiegając 12 miesięcy w przyszłość,
  • wyświetla przekrojowy wykres, na którym wyświetlone są najniższe ceny lotów dostępne w danym miesiącu kalendarzowym,
  • po wybraniu miesiąca na podobnym wykresie pokazuje zmiany cen na przestrzeni miesiąca.
    klm2

Dzięki temu można dostosować urlop i przeloty do dni z najniższą ceną. Oczywiście liczba tańszych biletów jest ograniczona, a i sama cena rośnie wraz z upływającym czasem. Nie ma więc tu racji bytu powiedzenie spiesz się powoli.


Z głową w Nimbostratusie

Minusy wcześniejszej rezerwacji tkwią z kolei w tajnikach meteorologii. Przynajmniej dla mnie. Nigdy nie ma pewności czy pogoda w czasie urlopu dopisze. Chodzenie z głową w chmurach jest może i fajne, ale tylko pod warunkiem, że nie przedzierasz się przez Nimbostratus.

Nauczona doświadczeniem tym razem w trakcie rezerwacji dokupiłam opcję Flexibility, która pozwala mi 3 razy zmienić termin lotu (bezpłatnie). Koszt tej usługi to 14 euro – nie dużo jeśli zestawimy tę kwotę z cennikową (80 euro/1 zmiana). Poprzednim razem popełniłam błąd myśląc, że w razie „w” dokupię ją później. Otóż nie, nie wolno. Formularz rezerwacji jest jedynym miejscem, w którym dostępny jest ten bufor bezpieczeństwa.


Z tobołkiem na ramieniu

Muszę się do czegoś przyznać. Trochę mi wstyd ale nałożę na głowę papierową torbę i jakoś to będzie. Rezerwując bilety na swój dziewiczy, samotny lot dodałam tylko jeden bagaż rejestrowany. W rezultacie bagaż przysługiwał mi tylko w ramach lotu Amsterdam -> Kraków. Yeah! Bystrość milion.

Ale do rzeczy. Lecąc z KLM w taryfie ekonomicznej na każdego delikwenta przypada bagaż podręczny o takich wymiarach:

Wysokość55 cm
Głębokość25 cm
Szerokość35 cm
Maksymalna waga12 kg

Dodatkowo można wziąć ze sobą na pokład jedno akcesorium np. aparat lub torebkę.

Chodzą takie ploty na mieście, że da się pojechać na dłuższą wycieczkę pakując cały stuff do walizki o takich wymiarach. Na osobistym przykładzie mogę powiedzieć – wcale, że się nie da! Choćbym nie wiem jak starała się upchnąć wszystkie szpargały do takiego maleństwa to i tak wychodzą bokiem. Nie ruszę się bez suszarki do włosów (a jest wielka jak holenderska krowa), bez czytnika i pokaźnej kosmetyczki (i bez tej drugiej też), a muszę zaznaczyć, że nie jestem typem pięknisi patrzącej w lustro po parę godzin dziennie. Sama tłumaczę sobie moje trudy w roli pakowacza tym, że jestem pączkiem więc i moje ciuchy muszą zajmować przestrzeń. Dlatego właśnie kupuję bagaż rejestrowany o maks. wadze 23 kg, który w KLM kosztuje fortunę (84 zł w jedną stronę) 😉


PicMonkey Collage-2

Autorem udostępnionych zdjęć jest mój instagramowy znajomy Johan vel Zoezoquinha. John jest przemiłym mieszkańcem Amsterdamu i na jego profilu można znaleźć świetne zdjęcia z Schiphol. Poza tym zawsze daje czerwone serduszko moim zdjęciom więc podwójnie go lubię! 😉 

Piekielne machiny

Bezobsługowa odprawa i zdanie bagażu na Schiphol stresowały mnie najbardziej. No bo jak to tak? Mam rozmawiać z maszyną, zero czynnika ludzkiego, miłych uśmiechów i pomocnych dłoni? A do tego jeszcze ten mały checkbox w systemie „pasażer niepełnosprytny”, który uniemożliwił mi odprawę online w Krakowie.

Na lotnisku zjawiłam się wcześnie rano. Z wydrukowanym planem hali odlotów powędrowałam ku stanowiskom 14 i 15 gdzie miałam znaleźć automaty do samodzielnej odprawy. Na ich małe skupisko trafiłam wcześniej, tuż przed schodami. Poza mną nie było w okolicy nikogo i tylko strach o wielkich oczach wyglądał zza winkla. Do odważnych świat należy! – pomyślałam sobie i pacnęłam paluchem w ekran. Zamrugał na niebiesko i wyświetlił mi prosty wizard, który prowadził mnie krok po kroku przez odprawę.

To co mogę powiedzieć dziś to po pierwsze nie lękaj się. Aplikacja jest intuicyjna, a komunikaty po angielsku napisane są prostym językiem. Jeśli poruszasz się w strefie Schengen nie musisz grzebać w torebce czy plecaku w poszukiwaniu dokumentów. Wystarczy, że przygotujesz zawczasu nr biletu lub rezerwacji. Po ich wprowadzeniu wyświetlą się szczegóły rezerwacji, a oprogramowanie przeprowadzi Cię płynnie przez check-in. Zaraz po pozytywnej odprawie pojawi się ekran z wyborem bagażu. Nie ukrywam, że bardzo mnie zaskoczył i sprawił trudności. Było to spowodowane niedospaniem lub nieprawidłowym odczytaniem komunikatów – whatever. Na ekranie pojawiła się możliwość dodania bagażu i komunikat o możliwych sposobach płatności. Ponieważ bagaż wykupiłam wcześniej nie miałam pojęcia co zrobić. Stałam tak chwilę aż sesja wygasła. Zostałam tylko ja i piekielna machina.

Z pomocą przyszedł mi przypadkowy pasażer (wcale nie przyszedł tylko zaciągnęłam go siłą – ale to jest top secret). Jak się okazało myk polegał na tym, że po dodaniu jednej sztuki bagażu system wyświetlił okrągłe zero do zapłaty i mogłam dzielnie dokończyć zadanie i wydrukować kartę pokładową.

PicMonkey Collage

Pan Pomocny zlitował się nad biednym polskim stworzeniem i pilnował mnie aż do samej kontroli bezpieczeństwa za co jestem mu ogromnie wdzięczna. Tym bardziej, że leciał w innym kierunku.

Odprawa bagażu na Schiphol również jest bezobsługowa, a maszyny znajdują się w wydzielonej strefie przy wspomnianych stanowiskach 14 i 15. Tu pasażerom – zarówno w odprawie jak i w nadaniu bagażu – pomagają pracownicy KLM. Cały proces jest banalny. Wystarczy umieścić bagaż w luku i przyłożyć boarding pass do czytnika. Aplikacja zadaje kilka prostych pytań np. o to czy ktoś obcy, aby nie macał Twej czerwonej torby. Na koniec automat drukuje naklejkę do oznakowania bagażu, a po wciśnięciu przycisku „Niniejszym oświadczam, iż wykonałem wszystko jak należy poproszę o oreder i skrzynię pełną złota” wciąga Twój bagaż do czeluści.


Schiphol

Schiphol to gigantyczne i zarazem świetnie oznakowane lotnisko. Dzięki drogowskazom szybko (Co ja gadam! Po prostu łatwo 😉 ) przemieścisz się do punktów docelowych. Ja polecam też dla spokoju ducha wydrukowanie planów hali przylotów i odlotów. Z perspektywy powiem, że nie są potrzebne ale trzymanie ich w dłoni automatycznie dodaje +3000 punktów do animuszu.

Hala przylotów:
hala przylotów schiphol

Hala odlotów:

hala odlotów

Amsterdam – subiektywny przewodnik made by Fru:
O autorce
Fru
Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?
  • Wow, co za relacja. Ja lecę za trzy miesiące tymi liniami do Amsterdamu, gdzie mam przesiadkę.

    • Fru

      Ja jestem ogromną fanką KLM’u – pomocni, sympatyczni i ze świetnym marketingiem. Tydzień temu obsługa z Holenderskiego FB sama przebukowała (oczywiście za moją zgodą ;)) mi bilety rezygnując przy okazji z dodatkowych opłat związanych m.in. z wzrostem kosztu bagażu i przewalutowaniem. Zasłużyli sobie na moją dozgonną miłość 😉

  • Czarna Skrzynka

    Jestem pod wrażeniem pracy, jaki włożyłaś w ten wpis! 🙂 Ja uwielbiam KLM. Często latam do US przez Amsterdam i na pokładzie KLMu jeszcze nie nie było nie tak, jak trzeba 🙂

    • Fru

      Ja jestem ich wierną fanką. Wszystko – począwszy od systemu zakupowego przez odprawę po samą podróż jest świetne. Obsługa Klienta na oficjalnym profilu facebookowym zawsze pomocna, zorientowana i profesjonalna (choć na polskim profilu potrafią niestety odesłać tylko na infolinię więc już nawet nie próbuję do nich pisać) I tak jak Ci już wspominałam: uwielbiam pilotów KLM. Zawsze z humorem i dystansem 🙂