Na potęgę Klifów Moheru!

Klify Moheru blog podróżniczy

Chodź, zabiorę Cię na Klify Moheru. Opowiem o potędze, w obliczu której powinniśmy skłonić się z uznaniem. O mocy, która oprócz podziwu obudzi też respekt.

Och!


Uderzając w Klify Moheru Atlantyk wydaje się mikry. Strome krawędzie lądu, dominują nad wezbranym oceanem umniejszając jego potęgę. Na ten stan rzeczy Irlandia pracowała już 320 mln lat temu. Z mozołem nanosiła piach i muł, które czas zmieniał w kamienne warstwy. Po wiekach ciężkiej harówki, wyspa uformowała prześwietne urwiska.

Ponad ich krągłymi grzbietami powietrze dźwięczy zachwytem. Jego miarą są onomatopeje. Jeśliby przyjąć, że jeden człowiek odwiedzający Klify Moheru wzdycha raz (acz porządnie) to w ostatnim roku owa atencja osiągnęła 1,6 mln jednostek. Czy to trudne? Myślę, że dla jednej z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Irlandii to najzwyczajniej bułka z masłem.

Cork Klify Moheru jak dojechać

Gdzie ten moher?


Twoje myśli dryfują wokół kamiennych warstw, a serce zdjęła trwoga? Niestety, muszę zgasić tlącą się jeszcze nadzieję…

Klify nie są pokryte miękkim, gotowym do miąchania moherem.

Oryginalna, czyli iryjska nazwa klifów to Aillte an Mhothair. Ten łamaniec językowy nawiązuje do fortu, który w odległych czasach stał w miejscu wieży sygnalizacyjnej Hag’s Head. Kamienna fortyfikacja nie wytrzymała próby czasu, a w zasadzie spotkania z Napoleonem. Wg większości źródeł mhothair oznacza taką właśnie rozpadającą się w drobny mak ruinę.

Irlandia Klify Moheru

Dwie wieże


Stojąca tuż nad przepaścią Wieża O’Briena zwykle jest niezłą modelką. Jest niczym zabawka trzymana w otwartej dłoni olbrzyma. W pełni oddaje kruchość ludzkiej twórczości względem tej, której dokonała natura.

Gdy będziesz na nią patrzył, spójrz też nieco poniżej. Twój wzrok przykuje ostry szpikulec Branán Mór. To tu dzieje się prawdziwe życie. U stóp iglicy gniazda uwiły ptaszyska – nurzyki i alki krzywonose. W okolicznych skałach gniazdują trójpalczaste mewy i fulmary. Z lokalnymi wiatrami fruwają niesamowite maskonury.

Chciałabym powiedzieć Ci, że piszczałam z zachwytu na widok każdego z osobna. Niestety. Moja zdolność rozpoznawania ptactwa kończy się zwykle okrzykiem: o, mewa!

klify moheru z cork
Irlandia Klify Moheru

Lecę, bo chcę….


Zanim wybierzesz się na Klify Moheru mam do Ciebie małą prośbę. Na wielu blogach i Instagramie zobaczysz ludzi pozujących do zdjęć. Tych stojących tuż przy krawędzi, siedzących na skalnych półkach i schodzących w miejsca poza szlakiem. Sam będziesz chciał przywieźć podobne fotografie, to naturalne… Nie rób tego proszę!

Skały i wiatr dujący nad klifami to zabójczy duet. Wapienie i piaskowce pod wpływem wilgoci stają się bardzo śliskie i niebezpieczne. A wiatr… a wiatr potrafi zdmuchnąć dorosłego człowieka za krawędź klifu.

Opłaty pobierane w centrum turystycznym finansują Twoje bezpieczeństwo. To dzięki nim szlak zabezpieczony jest kamienną ścianką, której nie trzeba przekraczać. Kadry, które tu widzisz upolowałam nie ryzykując swoim zdrowiem i życiem.

irlandia klify moheru
Irlandia Klify Moheru

Jak dojechać na Klify Moheru?


Choć z pozoru dojazd na Klify Moheru bez samochodu wydaje się trudny, w praktyce to super-proste. Duże miasta takie jak Dublin, Cork czy Galway są bardzo dobrze skomunikowane. Same miałyśmy w planie dostać się tam komunikacją publiczną: najpierw do Ennis i stamtąd bezpośrednim autobusem do Doolin. W ostatniej chwili zdecydowałyśmy się jednak na wycieczkę zorganizowaną z Paddywagon.

Muszę przyznać, że bardzo nie lubię takich objazdówek. Paddywagon spisał się jednak nieźle! W wieczór poprzedzający wyprawę zapytałyśmy organizatorów, czy możemy zabrać do autokaru nasze bagaże. Miałyśmy napięty plan i chciałyśmy jak najszybciej dostać się do kolejnego miasta. Oczywiście nie mieli nic przeciwko. Ba, po paru minutach dostałyśmy wiadomość, że zawiozą nas do Cork za friko! Ta życzliwość i bezinteresowna pomoc chwyciła mnie za serce ♥️

Klify Moheru blog podróżniczy
irlandia klify moheru

No to fru na Facebooka!

Będzie mi szalenie miło, jeśli  dołączysz do mojej społeczności na Facebooku.

Zaktualizowany

Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?

  1. Ależ poezja, pięknie uchwyciłaś te klify!!! Cieszę się, że udało Wam się wszystko fajnie zorganizować. Szczególnie podwózka do Cork (!) spadła jak z nieba, aż się miło robi. Ja równiez lubię z nimi gdzieś pojechać, jest wesoło i ciekawe, nawet przy złej pogodzie wracałam zadowolona. A pogoda też Wam się dobra trafiła, bo jak leje to nie da się nawet podejśc do klifów, strasznie dmucha.

    1. Trochę padało, ale wiatr był znośny 🙂 Bardzo żałuję tylko, że mało czasu mieliśmy na tzw. Baby Cliffs, bo tam podobało mi się najbardziej! Niestety, kilka panienek nam się zgubiło i mieliśmy tylko 15 minut…

  2. Widziałam już wiele zdjęć z tych klifów i muszę przyznać, że bardzo chciałabym je zobaczyć na żywo. Bo jak widać, nawet przy nieidealnej pogodzie prezentują się genialnie 🙂

    1. Powiem Ci Ola, że oglądałam zdjęcia zamglonych klifów i bardzo żałowałam, że nam się nie udało takich zobaczyć. To dopiero jest klimat!

  3. Klify Moheru miałem okazję oglądać na żywo jakieś 3 lata temu. Kapitalne miejsce i byłem pod mega wrażeniem. Na tej drugiej wieży co jest dalej od parkingu na “lewo jakby” przyczepił się do nas jakiś pies i nie odstępował na krok, non stop chciał się bawić 🙂

  4. Fajnie piszesz, cieszę się, że tu trafiłam. A jaki związek mają klify Moheru z moherem na sweterki? Nie wypatrzyłam owieczek na pięknych skądinąd zdjęciach. Pozdrawiam 🙂

  5. Ufffff
    Typografia Irlandii nie jest mi znana i się trochę wystraszylem, że armia Rydzyka ją zaczęła okupować.

    Ryzykowanie życiem dla zdjęć i proszenie by tego nie robić. Hmmm, coś tu jest nie tak :p

  6. One są wprost niesamowite! Cóż, warto też zdawać sobie sprawę, że przez pogodę można ich nie zobaczyć w ogóle. Najbardziej mi się jednak podoba to, że piszesz ludziom coś, co powinno być dla nich oczywiste – każdy powinien tam zachować bezpieczeństwo, ale dożyliśmy czasów, kiedy można się zabić przy robieniu zdjęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *