Florencja w 48 godzin

Moją pierwszą wizytę we Florencji cechował pęd. Dwudziestu IT Geeków, niczym stado Strusi Pędziwiatrów, wartko przesuwało się przez zapchane uliczki.  Nasze umysły zajęte były graniem w grę, a mięśnie wyścigiem w pontonach po rzece Arno. Było świetnie. Tylko Florencji we Florencji było jakoś za mało. Dlatego wróciłam, by spędzić z nią cały weekend.


Do stolicy Toskanii dotarłam z przesiedką. Pierwsza część podróży była definitywnym zamknięciem pewnego rozdziału. Późnym popołudniem wyleciałam z Krakowa na lotnisko Marconi w Bolonii. Gdy ostatnim razem pokonywałam tę trasę…. akcja toczyła się wartko 😉 To właśnie ten lot sprawił, że pożegnałam się z lataniem na parę lat. Tym razem dotarłam bez tego całego cyrku. Gdy zaczęły się typowo polskie owacje, łezka wzruszenia zakręciła się w mym oku. Uznałam w środeczku, że to trochę też dla mnie.

Po pierwszym sukcesie należało odtrąbić i drugi. Aerobus za € 6 dowiózł mnie na stację Bologna Centrale skąd miała rozpocząć się druga część podróży. Bilety na pociąg kupowałam tydzień wcześniej więc przepadły mi wszelkie zniżki wynikające z zasady: kto pierwszy ten lepszy. Za bilet w każdą ze stron zapłaciłam niemal € 17. Na tym etapie wiedziałam już, że nie zobaczę magicznych krajobrazów za oknem. Turbo-szybki pociąg relacji Bolonia – Florencja całą trasę pokonuje tunelem. No cóż, coś za coś. Dzięki temu dojechałam do dworca Santa Maria Novella w 37 minut i mogłam rozpocząć mój weekend we Florencji!

Weekend we Florencji

→ Czy weekend we Florencji wystarczy?


Lubię się powłóczyć. Mój model zwiedzania zakłada spontaniczne zaglądanie w bramy, nagłe zmiany kierunku oraz udawanie, że w lewo to w prawo. Umówiłam się ze sobą, że pierwsza wizyta w nowym mieście to ulice, targii, wzgórza i wiatr we włosach. Powietrze upchnięte w kubikach pomieszczeń zostawiam na później. Podróżuję z aparatem uwieszonym na szyi, a w plecaku upchnięty mam statyw i drugi obiektyw. Powiem otwarcie: dwa dni nie starczyły mi na wszystkie kadry.

Mam wewnętrzne przekonanie, że i Tobie weekend we Florencji nie wystarczy. Bez względu na to czy lubisz spędzać czas podziwiając dobra zgromadzone w muzeach, czy po prostu chcesz cieszyć się tętnem nocnego życia. Stolica Toskanii zasypie Cię nadmiarem miejsc, kadrów i wrażeń.

Nie pomyśl tylko, że odradzam Ci tak krótki wypad. Jedź, ciesz się chwilą i delektuj toskańską kuchnią. Odpocznij i naładuj baterie. Wracaj do Florencji po kilka razy. Dlaczego? No po prostu warto.

Weekend we Florencji

 → Kiedy lecieć do Florencji?


Może jutro! A jeśli nie jutro, to ze swojej strony polecam wizytę poza wysokim sezonem turystycznym. Tak jak wspominałam na początku artykułu, miałam okazję odwiedzić Florencję dwa razy. Obie wizyty przypadły na jesień i podczas obu słowo: przedzieranie się było aktualne. Historyczna część miasta jest mała więc chmary turystów brzęczą Ci nad uchem w dziesiątkach języków. Panie szturchają Cię w żebro gumowym Obagiem, a przewodnicy machają do azjatyckich turystów rozmaitymi przedmiotami uwieszonymi na kijku. Wolę więc nie wyobrażać sobie nawet cóż za – nomen omen – dantejskie sceny dzieją się w sezonie.

Co jeszcze jest ważne? Florencja leży w niecce. Latem, gdy temperatura osiąga swoje życiowe wyniki, miasto zmienia się w piekarnik. Powietrze z gorąca faluje, a Ty wariujesz w tym skwarze. No powiedz sam: bez sensu. B E Z  S E N S U. Lepiej polecieć do toskańskiej stolicy w pierwszej połowie jesieni lub wiosną, gdy temperatura sprzyja, a słońce przyjemnie opromienia pyszczek.

Weekend we Florencji

→ Trzeci wymiar Florencji


Istnieje teoria, wg której wśród wzgórz Toskanii leżą dwa miasta: Florencja i Firenze. Dzielą ze sobą jedynie współrzędne geograficzne, ulice skryte wśród brył wysokich kamienic i piękno florenckich dzieł sztuki. To, co je różni, to dusza. Firenze jest silna, pełna milionów wspomnień florentczyków i lokalnego patriotyzmu. Florencja należy do turystów. Ich szybkich spojrzeń, wygodnych butów i szelestu map.

Sama mam podejrzenia, że istnieje też  trzeci wymiar. To w nim, na schodach San Miniato al Monte, ludzie wstrzymują oddech w pierwszych minutach zmierzchu. To tu coś każe Ci wyjść parę metrów wyżej tylko po to, by zmienić perspektywę i znaleźć nowy punkt odniesienia. To również tu siadasz na krawężniku napełniając brzuch porchettą i racząc kubki smakowe czerwonym chianti wprost z plastikowego kubeczka. Chcę zaproponować Ci spacer właśnie po tym wymiarze Florencji. 48 godzin, podczas których ścisłe centrum jest tylko przystankiem w podróży.

Weekend we Florencji

→ Weź głęboki oddech


Na pytanie o to, co najmocniej urzekło mnie we Florencji, odpowiadam bez zastanowienia: kolory. Przez ponad dwie godziny z dziecięcą ciekawością obserwowałam ferię barw nad dachami renesansowego miasta. Błękitne niebo na moich oczach zmieniało się w złoto. Pół godziny później witało pierwsze minuty zmierzchu w fioletowym płaszczu. Na koniec tego spektaklu Florencja zmieniła się nie do poznania. Pochłonął ją głęboki granat, na tle którego biały marmur katedry Santa Maria del Fiore wyglądał wprost oszałamiająco.

Planując weekend we Florencji pamiętaj, by na godzinę przed zachodem słońca znaleźć się w jednym z punktów widokowych miasta. Florencja otoczona jest wzniesieniami więc ma do zaoferowania wiele. Moim ulubionym miejscem są wspomniane wcześniej schody kościoła San Miniato al Monte. Obok zostawiam Ci inne photo spoty, z których możesz podziwiać panoramę Florencji.

Punkty widokowe we Florencji:

  • Kościół San Miniato al Monte
  • Wzgórze św. Michała
  • Ogrody Boboli
  • Ogród Bardiniego
Weekend we Florencji
Weekend we Florencji

→ Zakumpluj się z Arno


Stawiam kropki i przecinki w dniu, który dla Florencji jest wyjątkowy. 4 listopada 1966 roku wody Arno wystąpiły z brzegów zatopiając najwięsze skarby Florencji. Jako pierwszy zraniony został kościół Santa Croce. Siła żywiołu niemal zerwała Ponte Vecchio. Uratował go prawdopodobnie ciężki samochód dostawczy, który dzień wcześniej zaparkował w niedozwolonym miejscu dociążając jeden z symboli Florencji. 51 lat temu Florentczycy pokazali jak mocna jest ich miłość do rodzinnego miasta. Zjednoczyli się nie tylko, by ocalić prywatny dobytek. Tysiące rąk z zanieczyszczonej oleistą mazią wody wyciągało obrazy, fragmenty fresków, stare księgi i rzeźby. Do dziś mury kamienic noszą znamiona żywiołu: znaczniki pokazujące dokąd sięgała woda…

Nigdy nie wiadomo, kiedy Arno znów się wkurzy. Zakumpluj się z nim tu i teraz. Nie żałuj kroków mostowi Santa Trinita i jego czterem porom roku. Uwieczniaj Ponte Vecchio na setkach zdjęć.  Spaceruj po nim i podziwiaj wystawy złotników. Nie odpuszczaj bulwarów. Wśród traw kryją się bowiem żyrafy, krokodyle i jelenie.

  • Fajne ujęcia Ponte Vecchio można ustrzelić z mostu Santa Trinita.
  • Z kolei oszałamiającą panoramę z Mostem Złotników uchwycisz z tarasu na Wzgórzu Św. Michała.
Weekend we Florencji

→ Przez chwilę bądź turystą


No ok, poświęć parę godzin na spacery po historycznym centrum Florencji. Jeśli chcesz możesz nawet założyć skarpetki do sandałów dla wzmocnienia efektu. Bądź jednak gotowy na bitwę na kuksańce, zawody w wytrzymywaniu obciążenia na stopie i odmawianie po raz 10 kupna reprodukcji sprzedawanej wprost z chodnika. Nie nastawiaj się ani na spokój, ani na piękne kadry.

To czego nie możesz odpuścić to z pewnością Piazza del Duomo. Biało-zielona fasada Katedry Santa Maria del Fiore ze słynną kopułą Brunelleschiego zapierają dech w piersiach. Przyznam też uczciwie, że stojąc przy Drzwiach Raju Lorenzo Ghibertiego nie mogłam się zdecydować, czy lepiej zezować zbieżnie czy rozbieżnie. Kosmos!

Poza tym po prostu spaceruj. Eksploruj ulice, penetruj wszelkie kąty, zaglądaj w otwarte bramy. Turystyczna część miasta jest mała i bez mapy trafisz do wszystkich najważniejszych miejsc.

Koniecznie odwiedź księgarnię lub sklep z drewnianymi zabawkami. Nie wiem czy wiesz, ale to właśnie we Florencji urodził się Carlo Collodi autor kultowej opowieści o najsłynniejszym chłopaku z drewna, którego – ośmielę się stwierdzić – przebić nie może nawet chłopak z kartonu by Janina.

 

Co zobaczyć we Florencji:

  • Piazza dell Duomo (Katedra Santa Maria del Fiore, Kopuła Brunelleschiego, Dzwonnica Giotta, Baptysterium)
  • Kościół Santa Croce
  • Bazylika San Lorenzo
  • Piazza della Signoria
  • Piazza della Repubblica
  • Piazza della Santissima Annunziata
  • Bazylika Santa Maria Novella

Najważniejsze muzea i galerie:

  • Galeria Uffizi
  • Galleria dell’Accademia
  • Palazzo Pitti
  • Palazzo Vecchio
Weekend we Florencji
Weekend we Florencji
Weekend we Florencji
Weekend we Florencji
Weekend we Florencji
Weekend we Florencji

→ A co jeśli zrobisz się głodny?


Jeśli we Florencji zaczyna Ci burczeć w brzuchu wiedz, że Twój żołądek szukuje się na dostawę pyszności. To co sama kocham we włoskim jedzeniu to jego prostota. Przez długi czas myśląc o kuchni włoskiej miałam przed oczami owal pizzy, pasty lub w przypływie fantazji gnocchi. Będąc za pierwszym razem w Toskanii dowiedziałam się, że tutejsza kuchnia może być również treściwa i mięsna. Co mogę Ci polecić? Kanapki z porchettą lub typowo florenckim lampredotto (flaczki)  🙂 I oczywiście lody!

 

  • All’Antico Vinaio, Via dei Neri, 74/R
  • Pino’s Sandwiches, Via Giuseppe Verdi, 36//R
  • Finisterrae, Piazza di Santa Croce, 12
  • Sergio Pollini (Lampredotto), Via Dei Macci 84
  • Gelateria Grom, Via del Campanile 2
Weekend we Florencji
Weekend we Florencji
O autorce
Fru
Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?
  • Fajna ta Florencja! Kiedy byłem we Włoszech (3,5 roku temu – kwiecień/maj 2014), to niestety ją pominęliśmy… trzeba będzie wrócić 🙂

    • Pewnie 🙂 Tym bardziej, że loty z Krakowa do Włoch są teraz tanie jak barszcz 🙂

  • Byłam raz, na szybko, w sezonie, gdy Florencja była piekarnikiem. Bardzo mi się podobało, więc domyślam się, że w „Twojej wersji” podobałoby mi się jeszcze bardziej Piękne zdjęcia 🙂

    • Natalia, wróć w takim razie 🙂 Mnie teraz po głowie chodzi Siena.

      • Ja też! Połowa sierpnia, straszny upał i my roztapiający się wśród tłumów innych zwiedzających. Z przyjemnością tam wrócę! A wtedy na pewno skorzystam z Twojego przewodnika 🙂

  • Magda Delkowska

    Uff udało się 😀 😀 Florencja jest przefajna! Schodziłam ją na nogach przez bite 4 dni i tak bardzo mnie oczarowała, że nawet tłumy ludzi mi nie przeszkadzały 🙂

    • Ja byłam nawet zaskoczona, że mi te tłumy nie przeszkadzają 🙂 Wrócę! Btw, musimy się w końcu spotkać.

  • We Florencji byłam chyba mniej niż 24 godzi., ale co nieco udało się nawet zobaczyć 🙂

    • Florencja nie jest duża więc spokojnie można pomieścić większość tego co na zewnątrz w 24h 😉 Moje 48 zakładało np. jeszcze sen 😉

  • Bardzo lubię Florencję i uważam, że przez turystów jest troszkę niedoceniana, więc fajnie, że o niej piszesz 🙂

    • A wydawałoby się, że to raj dla turystów! Ja lubię i będę wracać 🙂

  • 48 godzin to zawsze lepsze niż nic. Poza tym, nawet jakbyś miała tydzień jak przychodzi co do czego czasu jest zawsze za mało!

  • Lisy w drodze

    Przekazuję wpis zainteresowanym osobom. Zdjecia zachęcające do odwiedzin:)

  • Ech, te włoskie miasta- do każdego można wracać! I warto 🙂
    No i jak widać typowo włoskie „poszanowanie” dla przepisów może owocować czymś takim jak ocalenie Ponte Vecchio!

  • Taka Florencja bez turystów to marzenie! To chyba dobry pomysł żeby jesień poświecić na odwiedzenie miejsc zatłoczonych w sezonie.

  • We Florencji byłam kilka razy podczas mojego Erasmusa we Włoszech, ale wtedy z nieco ograniczonym budżetem nie do końca mogłam smakować to miasto. Liczę, że jeszcze tam wrócę 🙂

  • w sierpniu pierwszy raz byłam we Włoszech – m.in. we Florencji 🙂 Miasto rzeczywiście piękne, ale ponieważ zwiedzaliśmy je po 24h i nocy w autokarze, to wspomnienia z tego miejsca to przede wszystkim ogromny upał i zmęczenie 😛 Na pewno chciałabym kiedyś wrócić do Rzymu i Wenecji, może kolejna będzie właśnie Florencja? 🙂

  • Nie miałem jeszcze okazji być we Florencji, chociaż mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się tam być 🙂 Trochę obawiam się tłumów ale jak to napisać muszę być przez chwilę turystą i wytrzymać te niedogodności 😀

    • Ja nie-na-wi-dzę tłumów. Ale te we Florencji kompletnie mi nie przeszkadzały. Przesuwałam się z masą wciągając lody 😉

  • bardzo ładne zdjęcia. Ja tez lubię jeździć do jakiegoś miasta po raz kolejny. Za pierwszym-wiadomo – ogląda się wszystkie must see, ale po ten, to mam dokładnie tak, jak piszesz. Zaglądam w bramy, skręcam w uliczki i wyglądam dokąd mnie zaprowadzą.

    • Kolejne wizyty są niesamowite. Za drugim razem jest spoko, a za trzecim razem czujesz się niemal jak w domu 🙂

  • Powiem tak – ja miast nie lubię, ale może 48 h bym tam wytrzymała 😀 Jeżeli już przypadkiem znajdę się w jakimś mieście, to mam podobny styl „zwiedzania” – po prostu włóczenie się po mieście.Zdjęcia pierwsza klasa, podoba mi się też jak piszesz o Florencji, naprawdę ciekawie! Może kiedyś tam dotrę ( na emeryturze) 😛

    • Ja lubię miasta 🙂 Choć trafniej: lubię różnorodność. Dlatego zazwyczaj moje trasy uwzględniają miasta i naturę w ramach jednej podróży.

  • Weekend? pewnie mało, ale lepszy weekend niż nic. Ja będę potrzebować z dwóch tygodni, co najmniej 😉

  • Bardzo przydatny wpis! Planujemy w przyszłym roku zrobić przedłużony weekend i skoczyć do Florencji i Cinque Terre oraz zahaczyć o Pizę 🙂

    • Bardzo fajny plan 🙂 Jak wrócicie podzielcie się koniecznie wrażeniami!

Join to Instagram