Eddy Nożycoręki w Vinkeveen

Do Vinkeveen trafiłam ponieważ Ola z Days & Places, zastosowała na mnie przekaz podprogowy i mnie NORMALNIE ZMUSIŁA do tej podróży! Człowiekowi wydaje się, że jest dorosły, ma swoje zdanie i nikt nie jest w stanie go nagiąć. A tu proszę… Bestia jedna!


→ Edward Nożycoręki z wizytą w Vinkeveen

Zastanawiałam się od czego zacząć i zdecydowałam się na parafrazę słów Oli właśnie. Vinkeveen (i Achterbos) z lotu ptaka wygląda jak wycinanka uczyniona przez Edwarda Nożycorękiego po dość sporej dawce środków psychoaktywnych. Tafla wody poprzecinana jest wąskimi wstążkami lądu. Jeśli chcesz wiedzieć jak to wygląda popatrz w dół (w dół popatrz!)

vinkeveen
Ik dank de Gemeente De Ronde Venen voor de foto! Ik spreek geen Nederlands maar ik hou van de Nederland!

Uwaga będzie lokowanie produktu: zdjęcie możesz zobaczyć dzięki uprzejmości Gminy De Ronde Venen, do której administracyjnie należy Vinkeveen (czyt. Finkefejn, *bardzo króciutkie j).


→ Pozory mylą

Powiem tak, gdy wysiadłam z autobusu minę miałam nietęgą. Pierwsza myśl, która przebiegła mi podręcznikowym cwałem przez łepetynę brzmiała następująco:

Czuję się oszukana… (!)

Przywitała mnie typowa ulicówka z dość ruchliwą szosą. Domy na wodzie stały i owszem w równym rządku po drugiej stronie jezdni. Żeby je zobaczyć i uwiecznić na zdjęciach trzeba było pędzić z jednego brzegu szosy na drugi. Kluczyć między ciasno zaparkowanymi samochodami i uważać, ażeby nóżka się nie omsknęła, a buciki nie przemokły. Pobiegałam sobie w tę i nazad trochę podkurzona. Nawet ułożyłam plan szybkiego powrotu do Amsterdamu. Zastanawiam się co mnie skłoniło do pójścia parę kroków dalej? A, wiem. Zgubiłam się.


Eeej! Słyszę szelest Twojej brwi unoszącej się w grymasie niedowierzania! Tak, dobrze pamiętasz regułkę wykutą na geografii. Ulicówka to miejscowość położona wzdłuż jednej szosy, gęsto zabudowana po obu jej stronach. Przyznaję uczciwie, że zgubiłam się na prostej drodze. Nie pytaj…


Gdy tak sobie szłam zapatrzona w kojącą zieleń nawigacji trafiłam w cichą i spokojną część miasteczka. Oczki mi się zrobiły wielkie jak pięciozłotówki, a z ust wydobył się jęk zachwytu. W tym momencie przepadłam.

Nadal zastanawiam się co prawda czy nie mam na karku mini przełącznika, który powoduje, że nawet w największej opresji odnajduję dobre strony. Mam pewne podejrzenia, że zahaczyłam o coś tym dzyndzlem i włączył się tryb „ekscytacja”. 


Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie


→ Living on the island (nutki)

Holandia codziennie zmaga się z otaczającą ją wodą, a tej – nie będę ukrywać – jest w pizdu i trochę. Nie dość, że ta kraina cierpi na głęboką depresję to dodatkowo jest pokryta gęstą siatką spękanych naczynek i żylaków. Na jej terenie zbiegają się ujścia wielu rzek (to w zasadzie jedna wielka delta…) Znaczą ją liczne plamy jezior, bagien i mokradeł.

Wilgotna i grząska codzienność odcisnęła swoje znamię w tym jak Holendrzy nazywają swoje miejscowości. I tak na przykład w nazwie Amsterdam (początkowo Amsteldam) znaleźć możesz dwa ukryte słowa. Pierwsze pochodzi od rzeki Amstel, a drugie – dam – oznacza tamę. W nazwach miejscowości położonych nad morzem spotkasz słówko Zee. Np. Egmond aan Zee (Egmond nad morzem / Egmond na plaży). Do nazw miejscowości, w których historii pierwsze skrzypce grało jezioro Holendrzy dodają końcówkę meer. Np. miasteczko Aalsmeer położone niedaleko lotniska Shiphol (które jest z kolei Dziurą na statki). Podobnie jest z Vinkeveen. Jeśli w nazwie holenderskiej miejscowości odnajdziesz końcówkę veen możesz mieć pewność, że na tym terenie maczano kalosze w torfie.

W Vinkeveen i Achterbos domy zbudowane są na cienkich paskach lądu (legakkers). Często szerokość wystarcza na jeden niewielki budynek. Kolejne budowane są za nim, a na posesje można dostać się tylko łodzią. Na żywo wygląda to tak, jakby ktoś puścił na wodę szpaler domków z klocków lego. Wiesz, takich zbudowanych na płaskiej podstawce imitującej trawę.

Dlaczego ten mikroświat wygląda tak, a nie inaczej? Odpowiedź znalazłam zagłębiając się w materiały muzealne. W XI wieku Vinkeveense Plassen to było jedno wielkie bagno. Dosłownie. Natura obdarzyła tę okolicę grubą warstwą torfu. Przez lata miejscowi osadnicy trudnili się jego wydobyciem (klik, klik). Wydobyty materiał używany był do palenia w piecach, a w późniejszych czasach również jako paliwo. Ok XV wieku popyt znacząco wzrósł więc i prace odkrywkowe przybrały na intensywności. W czasach Rewolucji Przemysłowej metoda pozyskiwania cennego torfu zmieniła się. Na arenę wkroczyły maszyny nazywane Veensteekmachine, które zdzierały równe pasy torfu.

Pojawienie węgla, ropy i gazu sprawiło, że wydobycie torfu przestało być opłacalne. Ostatnie zezwolenia na jego wydobycie wygasły w 1977 roku. Od tego czasu tereny są rekultywowane, a Vinkeveen stało się popularnym miejscem wypoczynku dla mieszkańców Amsterdamu i Utrechtu.


Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie


→ Wiatr w żaglach

Holendrzy z mlekiem matek wyssali miłość do żeglugi. Wciąż żywe jest wspomnienie potęgi Vereenigde Oost-Indische Compagnie, której okręty odkrywały niezbadane lądy. Na ich pokładach sprowadzane było do portów złoto ówczesnych czasów: azjatyckie przyprawy. Przez niemal 200 lat marynarze VOC przywieźli do Holandii 2,5 mln ton przypraw takich jak gałka muszkatołowa i pieprz, a maleńkie Królestwo Niderlandów stało się jedną z potęg kolonizacyjnych ówczesnego świata.

Vinkeveense Plassen jest pełne tej miłości do żeglugi – z tym, że w mikroskali. Spotkać tu można amatorów aktywnych form spędzania wolnego czasu. Wodę wciąż przecinają dzioby żaglówek, a ciszę mącą odgłosy silników łodzi. Spotkać tu można panów i panie w piankach, a także dziwnych ludzi spławiających na tratwie lodówkę. Jak przystało na Holandię pełno tu również rowerzystów. Przez teren rezerwatu wiodą malownicze ścieżki rowerowe. Mam nadzieję, że następnym razem przejadę tą biegnącą przez środek jeziora: Baambrugse Zuwe.

Można też na lenia przysiąść w małej przystani De Haven i pochłaniać całym sercem klimat tej maleńkiej mieściny. Ja wybrałam właśnie tę opcję 😉


Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie
Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanieVinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie


→ Zbaczając na chwilę z tematu

Mówi się o wiosennej Holandii pełnej tulipanów. Letnia odsłona Niderlandów pełna jest liliowych, niebieskich i różowych hortensji. Moim zdaniem to ich druga kwietna duma. Zresztą, wydaje mi się, że miłość i wyjątkową rękę do roślin mają po prostu we krwi.


Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie


→ Vinkeveen i Achterbos na mapie

Dojazd do Vinkeveen jest dość prosty. Najpierw musisz dojechać metrem do stacji Bijlmer ArenA (koło stadionu Ajax Amsterdam). Z Centraal dowiozą Cię w to miejsce wagoniki metra (54 lub 51). Na dworcu autobusowym znajdującym się przy stacji wpakuj pośladki do linii 126 (kierunek: Mijdrecht). W Vinkeveen wysiądź przy kościele (przystanek Kerklaan). Całość podróży zajmie około godziny.


tlo


Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie
Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

Vinkeveen, Utrecht - blog podróżniczy, ciekawe miejsca, zwiedzanie

O autorce
Fru
Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?
Join to Instagram