Czy warto jechać do Amsterdamu w zimie?

Już wczesną jesienią pojawiły się pierwsze pytania o to, czy warto jechać do Amsterdamu w zimie. Jak widać strach przed chłodem i niepewną pogodą spędza sen z powiek wielu. Nie ukrywajmy, ciepły kocyk i zapas soku malinowego zachęca do pozostania w domowych pieleszach. Dziś opowiem Ci czy warto ruszyć cztery litery, wpakować je do samolotu i wyruszyć na podbój dzikich ostępów na krańcu Europy.


→ Pogoda w Amsterdamie

Musisz wiedzieć, że pogoda w Amsterdamie (i w całej Holandii) jest bardzo kapryśną panienką. Niebo nad Niderlandami rzadko bywa niebieskie. Zdecydowanie częściej przybiera zimne odcienie bieli i stali. Jestem przekonana, że tuż nad miastem anioły urządziły suszarnię. Rozwieszają hultaje na sznurkach z lekka wyżęte chmury, a z nich – kapu kap – lekką mżawką opada deszczówka.

Ośmielę się stwierdzić, że nie ma większego znaczenia o jakiej porze roku staniesz u brzegu szerokiej wstęgi Amstel i równie szerokiej IJ. Prawda jest taka, że zazwyczaj masz przechlapane, a tylko momentami stąpasz po bruku sucha stopą. Morski klimat sprawia, że powietrze przeważnie jest wilgotne. Wg danych historycznych średnio 18 dni w miesiącu ziemię rosi mżawka.

Miałam okazję cieszyć się Amsterdamem wiosną, latem i zimą. W trakcie moich wiosennych odwiedzin Północna Holandia zalana była deszczem. Zwiedzanie odbywało się w tych krótkich momentach, gdy nad naszymi głowami unosiła się wilgotna mżawka. Zrozumiałam wtedy dlaczego Holenderki noszą tak oszczędny makijaż. Panta Rei – że tak to ujmę.

Z kolei na początku sierpnia zeszłego roku Holandię dręczyły rzęsiste deszcze. Tydzień przed moim przylotem niederlandzka część Internetu oszalała na punkcie spławiania ulicami pontonów i dmuchanych kół. Dopiero ja – TAK JA – sprawiłam, że nad Amsterdamem nastała jasność. Przez niemal dwa tygodnie ulice miasta skąpane były w ciepłych promieniach słońca, a ja spaliłam się na raczka.

Zimą liczyłam na zamarznięte kanały i wirujące ponad moją głową płatki śniegu. Miało być bajkowo i magicznie. Jednak z maszyny losującej tam u góry wypadły dla mnie dwie bile: jedna z temperaturą +6 st., a druga z pięknym słońcem! (No dobra, przez pół dnia było chmurzaście.)

Konkluzja jest taka: pogody w Holandii nie przewidzisz nawet jeśli jesteś ulepiony z tej samej gliny, z której lepiono Wróżbitę Macieja. Po prostu nie planuj. Jedź, baw się, przeżywaj! A nóż widelec trafisz na to. ↓

Amsterdam, zima, zamarznięte kanały
Fot. Ben Visbeek

→ Całe miasto tylko dla Ciebie!

Szacuje się, że Amsterdam odwiedza co roku ok. 17 milionów turystów. Połowa z nich pochodzi spoza granic Holandii. Wykonałam skomplikowane działanie matematyczne z użyciem kalkulatora i wyszło mi, że popularnymi ulicami i kanałami dziennie porusza się około 47 000 podróżników. Wyobraź więc sobie ten gąszcz sandałów!

Muszę przyznać, że nie przepadam, gdy co i rusz ktoś mnie szturcha lub wbija łokieć między żebra. Natychmiast ciśnienie mi skacze. Chęć mordu również. W takich chwilach mój wzrok bacznie bada okoliczne mury w poszukiwaniu szczelin. Byle tylko umknąć przed turystycznym zgiełkiem.

A zimą? Zimą cały Amsterdam masz dla siebie! Choć to miasto nie zasypia nigdy to ilość wędrowców o tej porze roku jest akceptowalna. Amsterdam zyskuje dodatkową przestrzeń i więcej oddechu. Zimą możesz urządzić spokojny spacer Damrakiem aż po Plac Dam. Bez pośpiechu cieszyć oczy malowniczymi kanałami w Jordaan i zobaczyć o co halo z De Wallen – czyli Dzielnicą Czerwonych Latarni – która w szycie sezonu często topi się w zalewie turystów rządnych zielonej i aktywnej turystyki 😉


→ Zima w Holandii jest GEZELLIG!

Gezellig to słówko, które nie sposób odtworzyć w innym języku. Najbliżej doń angielskiemu cozy. Gezellig to połączenie komfortu, ciepła i dobrej atmosfery. Ten specyficzny stan ciała i umysłu najłatwiej osiągnąć zimą kiedy nos jest czerwony, a policzki rumiane. Mimo, że gezellig jest dość powszechne to moim zdaniem najlepiej przeżyć je z lokalną społecznością. Ale jak to zrobić?

Po pierwsze wybierz odpowiedni lokal. Zajrzyj przez szybę do wnętrza i uważnie przestudiuj wyposażenie. IMO najważniejszy jest stół. Olbrzymi, prostokątny i solidny. Nie żartuję! To co kocham w moich ulubionych lokalach w Amsterdamie to właśnie te cuda stolarki, które odbierają Ci możliwość spożywania posiłku w pojedynkę. Musisz się dosiąść do kogoś lub ktoś dosiądzie się do Ciebie. W mgnieniu oka Twój stolik zmieni się w mikrospołeczność. Będziecie rozmawiać, śmiać się i wymieniać poglądy. (Pamiętaj tylko: odłóż elektronikę, nie patrz na mapę!)

Ja swoje pierwsze gezellig przeżyłam w De Foodhallen. W dawnej zajezdni tramwajowej stworzono agregat klimatycznych lokali z jedzeniem i piciem. Zamówienia składasz w dowolnym barze, a później siadasz przy wspólnych stołach i przeżywasz 🙂 W hali (De Hallen) znajdują się również niewielkie sklepy (małe galerie) z hipsterskim dobrem, a nieopodal toczy się wymiana dóbr wszelakich na targu Ten Kate. Osobiście polecam Ci połączenie rześkiego spaceru alejkami Vondelpark z odwiedzinami w tym przybytku niesamowitości. Park i De Hallen dzieli zaledwie 20 minut spaceru 🙂

Fot. Dzięki uprzejmości De Foodhallen 😀 Dank je!

→ I stała się jasność!

Co roku, zimową porą nocne mroki rozświetla Amsterdam Light Festival. Świetlne iluminacje pojawiają się na ulicach na początku grudnia i cieszą oczy aż po Narodowy Dzień Tulipanów przypadający na drugą połowę stycznia.

Musisz jednak wiedzieć, że Amsterdam Light Festival to nie są typowe błyskotki wywieszane z okazji Bożego Narodzenia. Każda edycja ma swoje hasło przewodnie i stanowi piękną wystawę o mocnym przesłaniu. Ja miałam okazję na własne oczy podziwiać ALF 15/16. W tym czasie instalacje opowiadały o różnych poziomach przyjaźni. Po powrocie spisałam swoje wspomnienia i garść przemyśleń. Znajdziesz je tutaj.

 


→ Deszcz, plucha i śnieżna zawierucha?

Ok, a co jeśli będzie najgorzej i trafisz na załamanie pogodowe? Chill. Wiele przewodników sugeruje, aby w trakcie weekendowej wycieczki po Amsterdamie odwiedzić najsłynniejsze muzea. Choć zazwyczaj odradzam taki typ zwiedzania tym razem zrobię wyjątek. Kiepska pogoda to idealna okazja do skorzystania z bogatej oferty kulturalnej miasta. Amsterdamskie kamienice skrywają aż 44 muzea. Oczywiście nie wszystkie warto zobaczyć. Ja mam swoje 3 ulubione.

Het Scheepvaartmuseum

Tak, wiem – pierwsze słyszysz. W wolnym tłumaczeniu na nasze można powiedzieć, że jest to Narodowe Muzeum Żeglugi Morskiej. Pod swoim dachem kryje skarby złotego wieku. Dzięki pięknym i bogatym zbiorom na własne oczy możesz zobaczyć jak wyglądało astrolabium, zabawić się w “znajdź różnicę” między sextantem i oktantem oraz zachwycić się pozłacaną lunetą. Chwilę później możesz wyruszyć w podróż palcem po mapie. A tu mapy są takie przez duże M… i duże A, P, Y. Istne dzieła sztuki światowej kartografii, przed którymi nawet mapa San Escobar może się schować!

To nie wszystko. Sheepvaartmuseum to przede wszystkim zwiedzanie aktywne. Dzięki blue box’om i pomieszczeniom naszpikowanym nowoczesnymi technologiami nawet Człowiek-Bardzo-Dorosły zmienia się tutaj w dziecko. Z otwartym dziubkiem wysłuchuje opowieści o wielkich morskich wyprawach, których sam jest bohaterem. Odwiedza współczesny port morski, do którego trudno się dostać. Jedyna opcja to dać się zamknąć w kontenerze. Borze Bagienny, ale bym tam wróciła!

Ons’ Lieve Heer op Solder

Niech zgadnę, o tym też nie słyszałeś? Ons’ Lieve Heer op Solder to niewielki kościół katolicki w sercu Amsterdamu. Cóż tak niezwykłego znalazłam w tym przybytku pobożności? Jego historia związana jest z konfliktami na tle wyznaniowym, które przez dziesiątki lat rozgrzewały chłody niderlandzkich ziem. Wiek XVI był dla Holendrów okresem gorzkim. W owym czasie pieczę nad regionem w imieniu Rzymu sprawowała hiszpańska inkwizycja. Z historii wiesz zapewne, że inkwizytorzy każdy protest przeciw doktrynie katolickiej karali surowo. Dla Niderlandów był to czas krwawych tortur i palenia na stosie.

Trudno więc dziwić się, że po wyzwoleniu spod rzymskiego jarzma stały się gruntem podatnym na napływający z Niemiec ruch reformatorski. Role odwróciły się. Ludność do tej pory nękana przez katolików zmieniła się w katów. Zakazano jakichkolwiek praktyk i obrzędów katolickich. Przez kraj przetoczyły się liczne egzekucje… Oko za oko.

Dramatyczna sytuacja sprawiła, że pod koniec XVII wieku kupiec Jan Hartman na trzech kondygnacjach swoich kamienic przy Oudezijds Voorburgwal zbudował tajny kościół, w którym poza co niedzielnym nabożeństwem udzielano ślubów i chrzczono dzieci. Dziś – z przewodnikiem w słuchawkach – możesz sam wdrapać się wąskimi schodami do Kościoła na Poddaszu. Gdy tam będziesz usiądź na ławce i zastanów się czy jakikolwiek bóg życzyłby sobie, aby w jego imieniu gardzić, uciskać i rozlewać krew innych ludzi.

Ons' Lieve Heer op Solder, Our Lord on the Attic
Fot. Arjan Bronkhorst, iamsterdam.com

Rijksmuseum

Szczerze powiem, że Rijksmuseum zazwyczaj odradzam jeśli ktoś zamierza być w Amsterdamie ledwie kilka dni. Przeważnie polecam też przeczytanie czegoś więcej ponad przewodnik turystyczny. Uważam, że aby docenić Rijksmuseum trzeba przynajmniej pobieżnie znać historię tego kraju. Ja za pierwszym razem nie doceniłam.

Rijks to jedno z tych muzeów, gdzie ktoś poszalał z ilością eksponatów. Na zwiedzanie trzeba zarezerwować przynajmniej 6 godzin. Jak dziś pamiętam, że zwiedzając je po raz pierwszy ekspozycję dzieł Rembrandta praktycznie przesiedziałam na ławeczce bo nogi – mówiąc kolokwialnie – wlazły mi do dupy i ruszać się nie miałam siły.

No ale. To właśnie w Rijks możesz zobaczyć jak dżdżysty klimat i wąska acz głęboka zabudowa wpłynęły na światło i cień w malarstwie Rembrandta i Vermeera. Również tutaj możesz spróbować odszukać wśród licznego przedstawicielstwa malarstwa portretowego nielicznych krajobrazów.

Amsterdam, Rijksmuseum - Erik Smits
Fot. Erik Smits, iamsterdam.com
O autorce
Fru
Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?
  • Byłam kilka lat temu w Amsterdamie w grudniu, pomiędzy świętami, a sylwestrem i bardzo dobrze wspominam ten czas. Było bardzo zimno, ale udało nam się sporo zobaczyć i poczuć klimat miasta 🙂 Z przyjemnością jeszcze kiedyś wrócę do Amsterdamu.

    • Fru

      Ostatnio widziałam parę przyzwoitych okazji cenowych i już prawie witałam się z gąską… ale przypomniałam sobie, że nie mogę lecieć bo zaczynam nową pracę 😉

  • Ja z kolei byłem w Holandii, ale do Amsterdamu nie udało mi się pojechać… czego żałuję. Mi ten kraj kojarzy się z temperaturą rzędu 40st. C… W końcu trzeba się wybrać, strasznie kusi mnie architektura tego miasta.

    • Fru

      O borze! Myślałam, że w Holandii 40 st. upały nie istnieją 😉

  • Natalia Bylok

    Dwa lata z rzędu mieszkałam w Holandii przez kilka miesięcy w okresie letnio-jesiennym i pogoda kojarzy mi się z piękną wakacyjną aurą, a nawet upałem! Choć oczywiście zdarzały się dni (a nawet tygodnie) ulewne i całkiem zaszyte chmurami 😉 W lutym lecę zobaczyć Amsterdam w zimowej aurze, choć to miasto ma w sobie taki klimat, że nawet listopadowa pogoda nie jest go w stanie popsuć. Miło czyta się bloga, pozdrawiam 🙂

    • Fru

      O widzisz, ja też trafiam częściej na słoneczną pogodę mimo, że dane historyczne mówią o średnio 18 dniach deszczowych w miesiącu 😉 Z tym, że w Holandii częściej mowa o mżawce niż o typowej ulewie. Natomiast tak jak napisałaś: Amsterdam jest cudowny o każdej porze roku i bez względu na pogodę 😀 Mnie została już tylko jesień!

  • Nie miałam pojecia, że kanały sa takie pozamarznae ! Wyglada to genialnie!

    • Fru

      Wygląda to obłędnie ale niestety nie łatwo zobaczyć zamarznięte kanały na żywo. To zdjęcia z 2012 roku. W tym woda w kanałach nadal w stanie płynnym ale wycieczka za miasto może dostarczyć widoku łyżwiarzy 🙂

  • od paru tygodni chodzi za mną ten Amsterdam. kiedyś już tam byłam, wiosną, jak kwitły tulipany 😉 ale podróżowanie zimą ma w sobie coś absolutnie magicznego i chętnie obejrzałabym wiele miast w dwóch wersjach.

    • Fru

      Doskonale Cię rozumiem 🙂 Tak jak wspominałam w tekście Amsterdam miałam okazję zwiedzać o trzech porach roku. To niesamowite jak zmieniają się wrażenia i ludzie. Zimową podróż wspominam najcieplej. Lokalsi, których nie zmęczył turystyczny harmider poświęcili mi wiele czasu, uśmiechów i słów 🙂

      • mam wrażenie, że tamtejsi lokalsi zawsze mają wiele czasu i uśmiechu, niezależnie od pory roku 😉

        • Fru

          Zdania w tym temacie są podzielone 😉 Ja ich uwielbiam, ale znajomym, którzy mieszkają tam na stałe przeszkadza holenderski dystans i uprzedzenia.

          • ja byłam tam tylko przez kilka dni, ale zdarzyło się wiele razy, że ktoś do nas podszedł na ulicy, zaproponował pomoc, wskazanie drogi itd 🙂

  • a wiesz, ze umiesz przekonać…:) jak nie ma gwarancji, to warto podbijać świat i takie wilgotne zakątki o każdej porze roku 😉

    • Fru

      Dobrze mieć jakiś dar w zanadrzu, dar przekonywania to już w ogóle super 😀

  • fajny wpis! przekonałaś mnie…a te zamarznięte kanały – rewelacja!

    • Fru

      O tak, zamarznięte kanały są awesome 🙂

  • wow, zamarznięte kanały 🙂 niesamowicie. Czytałaś Miniaturzystkę? JAk patrzę na Amsterdam to bardzo przypomina mi się ta książka.

    • Fru

      Nie czytałam ale z opisu brzmi świetnie! Dziękuję 🙂

      • polecam! A dla wielbiciela Amsterdamu to już w ogóle. Miasto w XVII wieku, czytając czułam jakbym tam była.

  • Zdecydowanie zachciało mi się wycieczki do tego miasta! Cudownie opisane i oddające klimat miejsca.

    • Fru

      Bardzo się cieszę 😀 Taką mam małą misję, zachęcić kogo się da do odwiedzin Holandii 😛

      • Oj to Ci się udało! Ja z przyjemnością udam się w tamtym kierunku, choć nie ukrywam, że oprócz Twoich inspirujących zdjęć i opisów, zachęcają mnie jeszcze Flamandzi – kocham ten rodzaj malarstwa.

  • W zasadzie jeszcze nie widziałam zdjęć tego miasta w zimowej scenerii, przyjemnie byłoby to też zobaczyć w realu. 🙂

    • Fru

      Amsterdam zimą jest cudny 🙂 A jak już spadnie śnieg to w ogóle!

  • Zamarzniety kanał wygląda niesamowicie! Sama nie wiem dlaczego zdziwił mnie ten widok 😉

    • Fru

      Prawda? Obłęd w ciapki! Ja w sumie nie wiem czy odważyłabym się wleźć na taflę lodu 😉

  • Zakochałem się w Amsterdamie tym zimowym, choć przecież cieplolubny żem 🙂 Zazdroszczę Ci Magda tego Amsterdamu bardzo. Możliwości poznania go o każdej porze roku. I pomyśleć, że byłem na kilka dni przed rozpoczęciem Amsterdam Light Festival. Musiałem się obejść smakiem, widząc jak przygotowywane są instalacje na to święto. Ale w przyszłym roku już będę wiedział jak planować, żeby trafić w odpowiednim momencie. Ach i jeszcze te zamarznięte kanały i szaleństwo na łyżwach. Ciągnie mnie tam znowu, oj ciągnie 🙂

    • Fru

      Mikołaj, ja właśnie dziś po przebudzeniu oglądałam łyżwiarkę pędzącą po zamarzniętych groblach w pobliskim Zaanse Schans. I tak mnie teraz ciągnie, no tak mnie ciągnie! Spakowałabym manatki, kupiła bilety i fru… ale nie mogę 🙁

  • Aż się chce tam od razu wybrać! Ale czemu te dzieci bawią się krzesłami na zamarzniętym kanale 😀

    • Fru

      Haha! To tylko podpórki dla tych, którzy dopiero uczą się jeździć na łyżwach 😉 Też bym z takim krzesełkiem popitalała 😛

  • Agni

    Kiedy weszłam i zobaczyłam temat notki to się zaśmiałam, bo mój mąż wylatuje służbowo do Amsterdamu w poniedziałek 🙂 Myślę, że pogoda nie robi mu żadnej różnicy, ale bardzo podobały mi się propozycje tego, co niezależnie od pogody można zobaczyć. 🙂 A już zamarznięty kanał wygląda obłędnie! Pozdrawiam

    matkowaciniezwariowac.blog.pl

    • Fru

      Zazdroszczę wyjazdu 🙂 Niech wieczorem pospaceruje po Jordaan. Zimą jest tam magicznie!

  • Warto! Warto, o każdej porze roku 🙂
    Zimą jeszcze tam nie byłam, ale dla tego zamarzniętego kanału od razu bym pojechała.
    O.

    • Fru

      Wcale Ci się nie dziwię 🙂 Też bym pojechała już i teraz 🙂

  • Też wolę odwiedzać miejsca poza sezonem, masz rację, że jest wtedy wszędzie zdecydowanie mniej ludzi 🙂 co sprawia większą przyjemność zwiedzania 🙂

    • Fru

      Prawda? I lokalsi też mają więcej cierpliwości do turystów i więcej serca 🙂

  • Guesswhatpl

    Nie wiedzieliśmy, że Holandia jest tak kapryśna pogodowo. Niemniej jednak nas to nie odstrasza. Plusem zimy rzeczywiście jest zmniejszona ilość turystów, ale my chyba wolelibyśmy zobaczyć Amsterdam w kolorowej odsłonie – wiosną lub latem 🙂

    • Fru

      I wiosną, i latem jest pięknie. Z tym, że jest dużo więcej ludzi. Latem przez De Wallen i zieloną okolicę przetaczają się tłumy.

  • Moja ciepłolubna natura mówi nie, ale miłośnik muzeów mówi: o tak, tak dobry pomysł 🙂 Mimo wszystko jednak wolałabym go zobaczyć w wiosennej odsłonie 🙂

    • Fru

      A nie lepiej od razu uderzyć w 4 pory roku? 😛

  • Amsterdam to cudowne miasto! Holandia to piękny kraj i ciekawa, wielonarodowa kultura. Polecam Ci muzeum Body Worlds: The Happiness Project Amsterdam, jeśli jeszcze nie byłaś. Genialna wystawa pod hasłem historia szczęścia i ludzkiego ciała… 🙂

    • Fru

      Jeszcze mnie tam nie było bo w trakcie ostatnich wizyt korzystałam z pięknej pogody 🙂

  • Byłam 3 razy, zawsze jesienią – październik/listopad i zawsze lało 🙁

    • Fru

      Taki mają klimat (: Może za 4 razem będzie piękniej!

  • Sebastian Wójcik

    Odradzanie Rijksmuseum powinno być karalne;) Cmon, przecież są audioprzewodniki!

    • Fru

      Ej chłopaku! Odradzam tylko wtedy, gdy ktoś będzie w Amsterdamie kilka dni np. na weekendowy city break 😉 Rijks to prawdziwy czasopożeracz.

  • My byliśmy w styczniu i była całkiem przyjemna pogoda 🙂 Zimno, ale bez deszczu, dzięki czemu w dwa dni udało nam się sporo zobaczyć 🙂

    • Fru

      Fajnie, że pogoda dopisała! Podzielcie się zdjęciami 🙂

  • Tak sugestywnie opisałaś uroki zimowego gezellig, że chociażby dla tego typu doświadczeń warto odwiedzić Amsterdam właśnie wtedy 🙂
    Mniejsza ilość turystów to tez duży plus. Nam się udało. Byliśmy wiosną – pogoda dopisała, a tłumów nie było.

    • Fru

      Ja w tym roku celuję w jesień 🙂 Jeszcze tylko o tej porze roku mnie w Holandii nie było 🙂

  • Ja to uciekam generalnie od takich zimowych szarug, pluch i ulew, a najlepszym dowodem na to jest fakt, że mój zeszłoroczny Amsterdam, który był zaplanowany na wczesne lato i musiał zostać odwołany, wciąż nie doczekał się realizacji. Może tego lata się uda? 🙂

  • Artur Baranowski

    Bardzo fajny wpis. Amsterdam jest od jakiegoś czasu na mojej liście miejsc do odwiedzenia, a teraz przesunął się o kilka oczek w górę. To bardzo interesujące miasto, które w niedalekiej przeszłości było jednym z najważniejszych europejskich portów. Miasto z prawdziwą duszą. Piękne zdjęcia!

  • Karolina Roszek

    Amsterdam chyba zawsze jest fajnym miastem. Byłam kilka razy latem ale chętnie zobaczyłabym miasto jesienią lub zimą.

    • Amsterdam ma sobie wiele uroku o każdej porze roku 🙂 Kurczę, nawet nie czuję kiedy rymuję 😛

  • Właśnie mnie przekonałaś aby jednak pojechać tam w kwietniu. Dzięki ! 🙂

  • Amstardam mnie kusi od dłuższego czasu, choć pewnie minie jeszcze parę lat zanim go odwiedzę – najpierw w planach Włochy, USA i Norwegia. Ale ma Holandię też mam wielką ochotę. Możliwe, że przyspieszyłaś moje przybycie tam, bo także planowałem wycieczkę w lato. Ale może zima okaże się lepszym pomysłem? Mógłbym pojechać tam wcześniej (bo letnie porty mam zarezerwowane na inne kraje) i możliwe, że pogada okazałaby się lepsza do zwiedzania niż w lato? Czas to przemyśleć 😀 Dzięki za wpis (btw. bardzo ładnie i lekko piszesz).

    • Bardzo się cieszę, że być może udało mi się kogoś przekonać do zimowej podróży 🙂