Westelijke Eilanden – wyspy ekscentryków

Wyspy Ekscentryków z pewnością nie są atrakcją turystyczną. Choć znajdują się blisko stacji Amsterdam Centraal w zasadzie nie sposób spotkać tam turystów. Najbliższe przejście ukryte jest pod wyjątkowo obskurnym mostem. Takim, za którym tylko Człowiek-Dziwak (Czyli ja! Czyli JA!!) mógłby szukać piękna.


→ Liczą się emocje

Ostatnio poruszony został temat przesadnego entuzjazmu z jakim blogerzy opisują swoje podróże. Ostrzegam więc, że ten wpis będzie do przesady pełen zachwytów. W podróży liczą się bowiem nie tylko miejsca. Pierwsze skrzypce grają wspomnienia, dźwięki i zapachy, które wracają do każdego z nas przy ciepłej herbacie z cytryną popijanej jesiennym wieczorem. Zachwyt popędzany jest pozytywną energią ludzi spotkanych na szlaku. Nawet tych, z którymi nie udało nam się zamienić ani jednego słowa.

Ja, przyznam uczciwie, jestem wprost oczarowana Westelijke Eilanden i okolicami Westerdok. Wiem, że niewielu mój zachwyt podzieli. To nie jest typowa atrakcja turystyczna. „Must”, który koniecznie trzeba zwiedzić. To raczej brzydkie kaczątko, którego urodę odkrywa się sercem, a nie oczami. Moja (subiektywnie) ukochana część Amsterdamu.


→ Po drugiej stronie mostu

Tuż po przylocie, z lekka zaspana jeszcze zostawiłam bagaż w przechowalni i poczłapałam w kierunku Wysp Zachodnich: Bickerseiland, Prinseneiland i Realeneiland. Po parunastu metrach uświadomiłam sobie, że jest coś innego w tym spacerze. Nie czułam się nowa i obca. Sprawnie włączyłam się w amsterdamski ruch jakbym była jedną z krwinek wirujących od zawsze w arteriach tego miasta. Płynnie przechodziłam między szusującymi rowerzystami i pędzącymi na złamanie karku kierowcami skuterów. Nice!

Skręciłam w prawo i zanurzyłam się w odmętach strefy pod mostem kolejowym. Takie przestrzenie mają swój charakterystyczny, smolisty zapach. U powały sterczą umorusane czarnym pyłem stalaktyty, a na czubek głowy kapie woda. W tych przestrzeniach powietrze jest gęste, nieprzyjemne i tylko dusza dynda radośnie nóżkami siedząc na Twoim ramieniu. Mordercze trudy tej przeprawy wynagrodziła mi zapowiedź, że w tej krainie będzie ciekawie. Druga strona mostu była pełna słoneczników. (Kliknij tutaj, jeśli lubisz fotodokumentacje.)


Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden


→ Zrozumieć czym jest gezellig

Za mostem czas jakby zwolnił. Rowerzyści zatrzymywali się by krótko pogawędzić z mijanym sąsiadem. Zaspane dzieciaki niosły do domów świeże bułki na śniadanie. Po uliczkach włóczyły się psiaki ciągnąc na smyczach swoich ludzi. Właściciel dwóch czekoladowych labradorów zatrzymał się koło mnie z szerokim uśmiechem. Był ciekaw co fotografuję i skąd mnie przywiało.

Krąży taka plota, że holenderskiego słowa gezellig nie da się przetłumaczyć na inne języki. Aby zrozumieć jego znaczenie trzeba je poczuć. Ja doświadczyłam go w pełni właśnie na Wyspach Ekscentryków. I od tej chwili Holandia kupiła mnie już caluteńką. Choć wiem, że moje wariactwo dawało o sobie znać wcześniej to dopiero w tamtym momencie ta dżdżysta kraina stała się prawdziwą częścią mnie.


Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden

Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden

Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden

Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden


→ W Krainie Ekscentryków

To właśnie dzięki ludziom – zwariowanym wariatom – Westelijke Eilanden stały się moim ulubionym zakątkiem w Amsterdamie. Ośmielę się  stwierdzić, że to właśnie tu zebrała się śmietanka amsterdamskich ekscentryków. 

Na schodach jednej z kamienic przysiadła siwowłosa staruszka z książką w czerwonej okładce. Stanęłam z otwartym dziubkiem z boku i patrzyłam na jej siłę, elegancję i klasę. Wiedziałam, że na takie kadry czeka się latami i…  po prostu stałam i wlepiałam wzrok jak ciele w malowane wrota. W mojej głowie rozgrywała się Wielka Pardubicka.

Zastanawiałam się czy jako młoda kobieta przysiadywała na tych samych schodach. Próbowałam sobie wyobrazić ją w czasach, zanim wojna przerwała beztroskę młodości tego pokolenia. W mojej wyobraźni ustawiły się kolejki absztyfikantów z nażelowanym włosem i wyglancowanym butem. Gdy już podniosłam aparat ręce mi się lekko trzęsły i starałam nie przerwać trwania tej ulotnej chwili. Tego zaczytania.


Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden


Nie da się nie kochać tego miejsca. No nie da! To właśnie tutaj ludzie mieszkają w żółtych łodziach podwodnych, a po kanałach przepływają na deskach surfingowych kudłaci mężczyźni powodując w Magdalenie dezorientację i fanatyczne wciskanie spustu migawki w celu kreacji najbardziej rozmazanego zdjęcia jak to możliwe.


Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden

Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden
Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden


→ Eko-sreko

Holandia została skromnie obdarzona przez naturę. Jest płaska jak deska, dość żylasta i wiecznie zapłakana. Brak tu gór (tzn jest jedna… 300 m. n.p.m, #czarnarozpacz #żal_nl). Kiedyś nawet dziennikarz Thijs Zonneveld rozkręcił akcję, której celem miał być cud inżynierii – sztuczna góra o wysokości 1000 m. n.p.m. To kraj, który nieustannie powiększa swoją powierzchnię nie dzięki działaniom zbrojnym, a dzięki sile dziwacznych pomysłów speców od gospodarki wodno-melioracyjnej. To tu drzew nie wycina się, a przesadza w inne miejsce. To tu w centrach miast stawia się piękne machiny antysmogowe.

Po raz kolejny więc w moim tekście żywe staje się powiedzenie, że choć to bóg stworzył świat, to Holendrzy stworzyli Holandię. Symbioza z kapryśnym środowiskiem w jakim przyszło im żyć daje swoje owoce w ogromnym szacunku do środowiska.  Widać to było szczególnie w zakamarkach Westelijke Eilanden. O wszechobecnych rowerach pisać nie będę. Zobaczyć wszędobylskie Tesle – to jest to! Ale…

Na Wyspach Ekscentryków ten szacunek znaleźć można również w prywatnym rezerwacie ptactwa wodnego stworzonym przez mieszkańców przy Bickerseiland.


Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden


Miłość do natury kryje się również w niewielkim gospodarstwie hodowlanym. TAK! W samym centrum Westelijke Eilanden znaleźć można:

  • kury i koguty,
  • świnkę,
  • kozę,
  • króliki,
  • kaczuchy,
  • świnki morskie, chomiki i inne małe gryzonie.

Z tego co rozumiem po holendersku (czyli: dzień dobry, dziękuję, proszę, do widzenia oraz nazwy posiłków i pór dnia…) De Dierencapel organizuje warsztaty dla małych holenderskich bobasów z udziałem tychże zwierzaków 🙂

Obłęd w ciapki!


Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden

Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden

Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden

Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden


→ Westelijke Eilanden na mapie

tlo

Ciekawe miejsca - Amsterdam: Westelijke Elianden

O autorce
Fru
Wszystko co się dzieje w moim świecie dzieje się zazwyczaj w moim własnym środku. Tam przeżywam zachwyt, radość i smutek. Od dziecka zwijam wszystkie myśli i słowa w kulki, a potem upycham wewnątrz. To daleko posunięty introwertyzm wg fachowców od ludzkiej duszy. Ja zazwyczaj mówię krótko, że jestem popie… tzn. chciałam rzec, iż stworzyciel spaprał lekko robotę tworząc Magdalenę. Z tego spaprania wziął się pomysł na blog podróżniczy. Wszak po cóż kisić w sobie te wszystkie słowa jeśli można podzielić się wewnętrznym słowotokiem z bezpiecznych, domowych pieleszy?
Join to Instagram